|
Megapodwyżka opłat za śmieci. Od stycznia |
|
|
|
O 60 procent mogą wzrosnąć od 1 stycznia opłaty za przyjmowanie odpadów na składowisku śmieci w Hryniewiczach. Różnicę w cenie włodarze zrzucą na białostoczan.
. Mandat za segregację odpadów
. Co z energią z odpadów ?
- Gdybyśmy próbowali ją pokryć z budżetu miasta, musielibyśmy zrezygnować z innych zamierzeń inwestycyjnych. Na pewno więc tak się nie stanie - wyjaśniał wczoraj na specjalnie zwołanej konferencji prasowej wiceprezydent Adam Poliński.
Wszystko przez niewydolne składowisko odpadów w Hryniewiczach. Już teraz białostockie śmieci trafiają do Mławy. Problemu nie rozwiąże też nowe pole składowe (powstanie między istniejącymi już składowiskami), do którego budowy miasta właśnie się przymierza - jest na etapie procedury przetargowej.
- Nowe pole składowe będzie w stanie przyjąć 120 tys. ton odpadów zmieszanych. Dla porównania co roku białostoczanie produkują 90 tys, ton - wyliczał Poliński.
W praktyce nowe składowisko wystarczyłoby góra na półtora roku. Dlatego też magistrat nie chce rezygnować z dalszego wywożenia części śmieci. Tylko 24 tys. ton trafiałoby rocznie do Hryniewicz. Reszta - na składowiska gdzieś w Polsce. W ten sposób Hryniewicze starczyłyby na pięć następnych lat. W tym samym czasie urzędnicy chcieliby załatwić pozwolenia na dalszą rozbudowę tamtejszego wysypiska (do magistratu należy jeszcze siedem hektarów ziemi w gminie Juchnowiec, na terenie której znajdują się Hryniewicze).
Podwyżka opłat za śmieci miałaby też pozwolić wygospodarować pulę pieniędzy na zamknięcie istniejących już tam składowisk. W sumie chodzi o 10 hektarów. Rekultywacja każdego hektara to koszt około 2 mln zł. I w końcu ostatni składnik - wzrost od 1 stycznia tzw. opłaty marszałkowskiej (ustala ją resort środowiska) za przyjęcie tony odpadów. Zamiast 75 zł ma to być równo 100 zł. Nowe stawki za składowisku w Hryniewiczach muszą zaakceptować jeszcze białostoccy radni. Zajmą się nimi na sesji 8 września.
Źródło: GW
|