• Bez kategorii
  • 0

Ekologia, głupcze!

W Unii Europejskiej nasilą się akcje promujące zakupy ekologicznych samochodów. Wszystko po to, aby spełnić warunki dotyczące emisji dwutlenku węgla. W 2015 r. emisja spalin w nowych samochodach nie powinna przekraczać 125 g CO2 na km, a dziesięć lat później spaść do 70 g.

Realizacja tego ambitnego zadania może być trudna skoro, w latach 1995 – 2005 udało się obniżyć średnią emisję spalin ze 186 do 161 g/km. Trudna, ale nie niemożliwa. Pod jednym warunkiem: zainteresowani powinni być w takim samym stopniu producenci samochodów, klienci oraz państwo.

Rządy wielu krajów Unii Europejskiej stwarzają warunki (głównie finansowe), aby kierowcy kupowali ekologiczne samochody. Jednocześnie trwają prace nad doskonaleniem alternatywnych źródeł energii.

Decyzje unijnych instytucji mają na celu ograniczenie przede wszystkim emisji dwutlenku węgla, który jest jedną z przyczyn efektu cieplarnianego. Trwają prace nad rozporządzeniem, które nałoży na producentów samochodów opłaty za przekroczenie dozwolonego poziomu CO2. Opłata (czyli kara) będzie dość dotkliwa.

W 2012 r. wyniesie 20 euro od każdego zarejestrowanego na terenie UE samochodu, za każdy gram przekroczenia normy. Stawka będzie sukcesywnie rosła i w 2015 r. wyniesie już 95 euro. Prawdopodobnie dozwolony poziom dwutlenku węgla wyniesie 130 g/km. Pieniądze trafią do unijnego budżetu.

Niemrawość, z jaką kolejne polskie rządy podchodzą do tego zagadnienia wskazuje, że tak naprawdę nikt nie jest zainteresowany rozwiązaniem problemu. Państwo sprawia wrażenie, że ograniczenie emisji spalin jest zadaniem producentów samochodów. Od kilku lat trwają pracę nad podatkiem ekologicznym i nic z tego nie wynika, gdyż zawsze są ważniejsze kwestie i problemy społeczne. Dwa lata temu wydawało się, że ustawa jest już gotowa i wzorem naszych zachodnich sąsiadów, będziemy płacili podatek od emisji CO2, jednak utknęła ona w urzędniczych szufladach.

Producenci samochodów często traktują ekologię jako chwyt marketingowy: „Nasz samochód jest proekologiczny. Zużywa o pół litra paliwa mniej na 100 km.” Często jednak oszczędność w eksploatacji oznacza wyższe koszty zakupu auta.

Wprowadzona ostatnio na rynek Skoda Fabia Green Line zużywa 0,5 l paliwa mniej na 100 km, ale producent żąda za tę „oszczędność” ponad 4 tys. zł. Proszę obliczyć ile lat minie, zanim wyższa cena auta zostanie zrekompensowana niższą cena paliwa. Jeżeli jeździmy 10 tys. km rocznie i na każdych 100 km zaoszczędzimy 0,5 l paliwa, to w ciągu roku wydamy (przy obecnych cenach ) o 210 – 220 zł mniej.

W tym przypadku większy wydatek na ekologiczne auto nigdy się nam nie zwróci. Możemy zaoszczędzoną kwotę pomnożyć razy miliony samochodów jeżdżących po polskich drogach. Jednak kierowcy nie przekonają wirtualne miliony; bardziej trafiają do niego złotówki pozostające w portfelu. Nie oznacza to, że nie należy promować ekologicznych pojazdów. Jednak przekonanie, że tylko konstruktorzy i producenci samochodów powinni walczyć z efektem cieplarnianym jest błędne.

Potencjalnych nabywców trudno przekonać do zakupu hasłem: „Auto pali 0,5 l mniej na 100 km”. Kierowcy oczekują innych zachęt materialnych. Mechanizm wydaje się dość prosty: państwo zamierza ograniczyć emisję spalin, wprowadzając określone normy i zachęty dla kierowców.

Ci, widząc finansowe korzyści wynikające z zamiany starego pojazdu na auto ekologiczne, decydują się na jego zakup. Wzrost popytu powoduje, zwiększenie produkcji, a tym samym obniżkę cen samochodów przyjaznych dla środowiska. Koło się zamyka.

Niebezpieczeństwo polega na tym, że państwo może zmusić kierowców do ekologii normami prawnymi, nie dając żadnych bodźców materialnych.

Na jednym z portali można przeczytać relację z „ekologicznej podróży”. Autor opisuje ekologiczną jazdę, pisząc że na autostradzie jechał za dużym tirem, dzięki czemu spalił o pół litra mniej paliwa niż podaje producent. Jeżeli ten sposób myślenia o ekologii się upowszechni, to nie będzie potrzeby budowania w Polsce autostrad. Po co wydawać miliardy na autostrady i dla oszczędności paliwa jeździć za tirami. Lepiej kupić sobie rower. Będzie wolniej, ale zdrowiej.

Europejskie rozwiązania

Belgia

Nabywcy pojazdów o całkowitej emisji CO2 poniżej 105 g/km otrzymują upust w wysokości 15 proc. ceny detalicznej, a poniżej 115 g/km – 3 proc.

Czechy

Pojazdy o napędzie elektrycznym, w tym hybrydy są zwolnione z podatku drogowego.

Dania

Podatek rejestracyjny obliczany jest od średniego zużycia paliwa w danym modelu pojazdu: jeżeli nowy lub używany samochód jest w stanie przejechać na jednym litrze paliwa 16 km (benzyna) lub 18 km (olej napędowy), nabywca może liczyć na ulgę. Dla samochodów emitujących powyżej 161 g/km przewidziane są obciążenia dodatkowymi opłatami, nawet do 2600 euro.

Francja

Ulgi finansowe zależą od poziomu emisjimCO2 (poniżej 100 g – 1000 euro).

Holandia

Ulgi w podatku dotyczą przede wszystkim nabywców pojazdów napędzanych gazem ziemnym lub płynnym, a także diesli z filtrem cząstek stałych.

Niemcy

Od początku 2008 r. wielkość podatku rejestracyjnego zależy od emisji CO2, wcześniej decydowała pojemność skokowa silnika.

Szwecja

Do ekologicznych zalicza się pojazdy napędzane paliwami alternatywnymi, a także auta emitujące mniej niż 120 g CO2/km. Nabywcy tych aut otrzymują pięcioletnie ulgi podatkowe – 20 proc. w przypadku zasilania bioetanolem oraz 40 proc. w przypadku hybrydy lub pojazdu elektrycznego.

Wielka Brytania

Symboliczne ulgi w podatku akcyzowym dla nabywców pojazdów o emisji CO2 poniżej 155 g/km. Nabywca hybrydy może sobie odliczyć 700 funtów ulgi podatkowej, a jeśli dojeżdża do centrum Londynu, zwolniony jest z dziennej opłaty 8 funtów.

Jakub Faryś, dyrektor Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego

Wprowadzenie norm emisji dwutlenku węgla zaproponowanych przez Komisję Europejską spowoduje wzrost cen nowych samochodów. Zastosowanie nowych technologii ograniczających ilość CO2 jest drogie. Trudno powiedzieć, czy auta zdrożeją o 3,5, czy 7 tys. euro, ale podwyżki są praktycznie nieuniknione. Rozwiązaniem jest rozłożenie kosztów zmniejszenia emisji dwutlenku węgla na wiele podmiotów, a nie zrzucenie ich tylko na producentów samochodów. Chodzi np. o producentów opon, powszechne wprowadzenie biopaliw i propagowanie eko-jazdy. Zaowocuje to kilku-, a nawet kilkunastoprocentowym zmniejszeniem zużycia paliwa, a więc i emisji CO2.

Źródło: motofakty.pl

Może Ci się również spodoba