Polska szkoła i ekologia. Czy jest im po drodze?

Nie bez powodu mówi się, że najlepszym „nauczycielem” jest przykład. W edukowaniu i wychowywaniu nic nie ma takiej siły przekonywania jak konkretne działanie, oceniane (np. przez uczniów) jako zgodne z teorią.

 

Czy możemy zatem uznać polską szkołę za ekologiczną? Nie chodzi tu jedynie o programy nauczania i całą sferę deklaratywną, ale również realne działania, które pozwoliłyby kształtować u uczniów postawy proekologiczne.

Uczeń ma zapewniony kontakt z wiedzą na temat środowiska naturalnego już od pierwszych klas szkoły podstawowej. Czy jest ona jednak wystarczająca i przede wszystkim – choć trochę praktyczna? Pasja nauczyciela (którą mógłby zarazić swoich uczniów) zawsze jest wskazana, a jej braku nie zastąpią nawet najlepiej opracowane podstawy programowe.

Pierwsze „ekoszlify”, czyli edukacja

Szkoły podstawowe to miejsce, w którym młody człowiek po raz pierwszy (szczególnie w klasach IV-VI) styka się w szerszym zakresie z wiedzą na temat ekologii. Poznaje także swoją pozycję w ekosystemie, uczy się odpowiedzialnych, codziennych wyborów.

O ile kilka lat temu, przed wejściem w życie ustawy „śmieciowej”, segregowanie odpadów w gospodarstwach domowych nie było jeszcze oczywistością, o tyle obecnie uczenie z pozoru zwykłych i codziennych, a jednak ekologicznych działań, stało się prostsze i to już na poziomie wychowania w rodzinie.

Takie są też wymiary edukacji ekologicznej: formalny – związany z realizowanymi w trakcie nauki szkolnej podstawami programowymi oraz nieformalny, tworzony przez różne instytucje i organizacje społeczne, m.in. fundacje i stowarzyszenia, których celem jest propagowanie właściwych postaw ekologicznych i edukowanie społeczeństwa.

Niezależnie od tego czy programy realizowane są w ramach nauczania zintegrowanego (w klasach I-III) czy z zachowaniem podziału na różne przedmioty (fizyka, chemia, biologia i geografia) w klasach IV-VI, najważniejszym zadaniem jest przekazanie wiedzy, nie tylko teoretycznej (o to nie musimy się martwić, wręcz przeciwnie – nadal wielu ekspertów uważa, że programy w polskich szkołach są mocno przeteoretyzowane).

Najistotniejsze w kształtowaniu świadomości ekologicznej jest wzbudzenie zainteresowania przedmiotem nauczania i kształtowanie właściwych nawyków. Tylko w ten sposób można będzie mówić o sukcesie edukacyjnym. Tu tzw. czynnik ludzki ma kluczowe znaczenie. Nauczyciel-pasjonat z pewnością zachęci młodych ludzi do tego, by chcieli dostrzegać fascynujące zjawiska przyrodnicze „dziejące” się tuż obok nas, a nawet w nas samych.

Osoba „na stanowisku” nauczyciela, zainteresowana jedynie „przerobieniem” obowiązkowego programu spowoduje, że świat natury będzie dla ucznia jedynie kolejnym „przedmiotem do zaliczenia”.

Kolejne etapy nauki – w gimnazjum, szkołach średnich, policealnych i wyższych – zakładają, co zrozumiałe, coraz większą specjalizację. Profilowane klasy, zajęcia fakultatywne, wreszcie wybór kierunków studiów związanych np. z ochroną środowiska, biologią, czy ekologicznymi technologiami – to podstawowy cykl – prowadzący nas od dzieciństwa do dojrzałości. To jednak nie wystarczy, jeśli chcemy budować proekologiczną świadomość społeczną.

Edukacja w ramach systemu szkolnego jest niezbędną bazą, ale nie wystarczy do kreowania nowoczesnego, świadomego swojego wpływu na otaczający świat, ekologicznego społeczeństwa. Potrzeba tu działań zintegrowanych i dostosowanych do potrzeb oraz możliwości różnych grup wiekowych. I tu coraz wyraźniej można dostrzec działania tzw. trzeciego sektora (NGO) czyli organizacji pozarządowych.

Ekologia w każdym wieku – dla juniora i seniora

Stowarzyszenia i fundacje, które w ramach swoich statutów realizują różne programy mające na celu popularyzację ekologicznego stylu życia, dzielnie wspierają system edukacji w wychowywaniu „ekoobywateli”.

Dzięki zaangażowaniu ludzi realizujących swoje pasje, np.: ornitologów, fotografów przyrody, podróżników, propagatorów zdrowego trybu życia, designerów zafascynowanych recyklingiem, młodzi ludzie, zaangażowani w działalność szkolnych ekoklubów albo podczas „zwykłych” lekcji, mogą dowiedzieć się bezpośrednio, nie tylko w teorii, że życie w stylu „eko” to prawdziwa przygoda i to dostępna dla każdego!

Powoli, ale jednak dość wyraźnie, edukacja ekologiczna w polskiej szkole zmienia się – zgodnie z wytycznymi programowymi, więcej zajęć odbywa się poza budynkiem szkoły, rosnącą popularnością cieszą się też tzw. zielone szkoły.

Efektem większej otwartości jest również aktywność w różnych formach wolontariatu, w ramach którego można połączyć (i rozwijać) pasje z bezpośrednim zaangażowaniem w społecznie i przyrodniczo użyteczne projekty, takie np. jak „Sprzątanie Świata” czy organizowanie pomocy dla bezdomnych zwierząt albo ekologicznych warsztatów rzemiosła artystycznego.

Pomysłów jest wiele, a ponieważ bywają niebanalne, przyciągają młodych ludzi i o to właśnie chodzi w ekologicznym edukowaniu!

 

Dla Ecoportal.com.pl,  Weronika Holeniewska z serwisu http://www.eduranking.pl/

Może Ci się również spodoba