Recykling jest coraz mniej opłacalny

W ostatnich miesiącach zakłady zajmujące się segregacją surowców wtórnych ponoszą coraz większe straty.

    .  Eko-hipokryzja
   
.  Są powody do wstydu – recykling po polsku

 

Odbiorcy płacą kilkakrotnie mniej niż dotychczas. Czy zatem sortowanie śmieci ma jeszcze sens?

– To efekt kryzysu gospodarczego – wyjaśnia Andrzej Ziemniak, prezes Przemyskiej Gospodarki Komunalnej Sp. z o.o. – Do tej pory surowce wtórne były przetwarzane i wykorzystywane ponownie. Teraz wiele firm plajtuje, inne ograniczają produkcję i nie ma co z tym materiałem robić.

Zgodnie z przepisami, samorządy są zobowiązane do prowadzenia segregacji odpadów na swoim terenie. Odpowiednie firmy zajmują się zbiórką. Zostają przewiezione do punktu zbiorczego i jeszcze raz segregowane, gdyż bardzo często wrzucamy niewłaściwe surowce do pojemników, np. kartony po sokach nie powinny być wrzucane do makulatury. Następnie odpady nieprzetwarzalne odwozi się na wysypisko, gdzie za tonę śmieci trzeba zapłacić 180 zł netto. Do tego dochodzą koszty eksploatacji samochodów, maszyn oraz zatrudnienia pracowników. Dlatego samorządy współfinansują zbiórkę odpadów.

– Dopłacamy, żeby idea recyklingu nie padła, bo potem bardzo trudno byłoby do tego wrócić. Ludzie się przyzwyczaili i segregują odpady – mówi Lucjan Fac, przewodniczący Rady Gminy Żurawica.

To zdanie podziela Andrzej Ziemniak z PGK.

– Gdy w 1994 r. rozpoczynaliśmy akcję recyklingu, współczynnik odzysku wynosił 0,68%, teraz jest to 3,86%. Długo pracowaliśmy na przyzwyczajenie ludzi do segregacji odpadów, dlatego przez jakiś czas wolimy w to dokładać i ponosić koszty. Gospodarka przeżywa dołek, ale jest to przecież okres przejściowy. Poza tym zanieczyszczalibyśmy środowisko – mówi Ziemniak.

 

Paweł Bugira    Nowiny24 

 

 

Może Ci się również spodoba