• Bez kategorii
  • 0

CB-Radio w samochodzie

Rosnąca popularność CB-Radia nie dziwi – korzystanie z tego środka łączności przynosi wiele korzyści. Ale bez pewnej dyscypliny użytkowników stanie się bezużyteczny.

Popularność CB-Radia (z ang. Citizens Band: "fala obywatelska") szybko rośnie. Charakterystyczne anteny widać dziś na niemal każdym samochodzie ciężarowym,  od kilku miesięcy błyskawicznie przybywa ich także na dachach osobówek. W eterze na kanale 19 coraz więcej zaś ostrzeżeń o korkach, wypadkach i patrolach policji.

CB-Radio popularne dzięki kierowcom
Jak zapewne pamięta wielu czytelników, nie jest to pierwsza fala popularności CB-Radia w naszym kraju. Na początku lat 90., kiedy dzięki zniesieniu rozmaitych administracyjnych ograniczeń rodem z PRL-u Polacy uzyskali szerszy dostęp do amatorskiej łączności radiowej, anteny CB widać było nie tylko na wielu autach, lecz także i domach. Rozmowy dosłownie o wszystkim prowadzono tak zawzięcie, że w większych miastach bardzo trudno było znaleźć wolny kanał. W wielu sytuacjach łączność w "paśmie obywatelskim" wspomagała "kulejącą" telefonię przewodową (młodym czytelnikom należy się wyjaśnienie, że kilkanaście lat temu telefon był dobrem deficytowym) i była substytutem nieistniejących wtedy komórek. Z czasem telefonów przybyło i moda na CB-Radio wygasła. Pozostali przy nim tylko najbardziej zawzięci miłośnicy (którzy stali się de facto krótkofalowcami) oraz część kierowców samochodów ciężarowych, korzystających z "pasma obywatelskiego", podobnie jak ich koledzy na całym świecie. Renesans CB-Radia nastąpił w ostatnich latach włanie za sprawą kierowców. W firmach sprzedających sprzęt CB nie mają wątpliwości – faktem przełomowym było pojawienie się na drogach inspektorów Inspekcji Transportu Drogowego. Ich działania błyskawicznie zwiększyły popularność CB-Radia wśród kierowców zawodowych. A potem o korzyściach z używania "radyjka" dowiedzieli się amatorzy.

Może ochronić nie tylko przed mandatami
Czy CB-Radio służy tylko do ostrzegania o "miśkach" (policjantach) i "krokodylach" (inspektorach ITD)? Oczywiście – nie. W czasach komórek rzadziej wykorzystywane jest już do wzywania pomocy, ale w podbramkowej sytuacji z całą pewnością może okazać się nieocenione, choćby wtedy gdy mamy rozładowaną baterię w telefonie. W dużych aglomeracjach na tzw. kanale drogowym częściej nawet niż o policyjnych patrolach mówi się o wypadkach utrudniających ruch, korkach czy możliwych trasach objazdowych. Zresztą zawsze – nie tylko w dużych miastach, ale też poza nimi – korzystanie z "radyjka" może z powodzeniem zastąpić nawigację samochodową. Życzliwi koledzy zza kierownicy potrafią bowiem zazwyczaj wskazać nie tylko najlepszą trasę do miasta A czy na ulicę B (i to z uwzględnieniem tonażu auta), lecz także położenie konkretnych obiektów, takich jak przedsiębiorstwa, magazyny, centra handlowe itd. Spytani przez "AŚ" policjanci z Biura Prewencji KG Policji nie mieli większych wątpliwości, że ogólny bilans korzystania z CB-Radia jest dodatni. Jeśli kierowcy – słysząc przez radio o patrolach – zwalniają, i to w promieniu kilku kilometrów od radiowozu, to przecież jest to pożądany efekt. Natomiast ostrzeżenia o wypadkach, zatorach, poruszających się na sygnale karetkach już bez najmniejszych wątpliwości przyczyniają się do zwiększenia bezpieczeństwa.

Najpierw zestrój, potem słuchaj, na końcu mów
Korzystanie z "radyjka" nie wymaga żadnych szkoleń ani licencji. Bezwzględnie zacząć należy od starannej instalacji w samochodzie i zestrojenia anteny – inaczej sami niewiele usłyszymy, za to nasz "szumofon" wydatnie przyczyni się do zakłócania łączności innym. Można to zrobić samodzielnie (jeśli ma się własny reflektometr, czyli tzw. SWR-miarkę, cena od ok. 40 zł) lub w punkcie sprzedaży sprzętu CB. Potem należy po prostu włączyć radio na kanale drogowym (19) i przede wszystkim słuchać. Nikt nie powinien mieć problemów z szybkim zrozumieniem, o co chodzi w podawanych tam komunikatach, nawet jeśli na początku brzmią śmiesznie czy dziwacznie. Do zapamiętania jest właściwie tylko jedno: kanał 19 ma charakter wywoławczo-informacyjny, co oznacza, że służy wyłącznie do podawania krótkich komunikatów interesujących wszystkich kierowców i rozpoczynania rozmów z innymi "mobilami". W celu kontynuowania pogawędki należy zawsze przenieść się na inny kanał, bo inaczej blokujemy 19. Do dyspozycji mamy ich aż 38 (kanał 28 to pasmo wywoławcze dla stacji nieruchomych).

Nie rób drugiemu, co tobie niemiłe
Pozostałe reguły są dość oczywiste, gdyż sprowadzają się po prostu do przestrzegania elementarnych zasad kultury. Nie używamy więc słów wulgarnych czy mogących obrażać uczucia osób postronnych. Nie wchodzimy też nikomu w słowo, zanim nie skończy mówić, tym bardziej że i tak nikt nic nie usłyszy, bo wyjdzie z tego interferencyjny gwizd. Dla nowych użytkowników rada: zanim zaczniecie dopytywać się o interesujące was rzeczy, posłuchajcie najpierw przez chwilę, czy już o tym "na radyjku" nie mówią.

Na stałe czy może "na wynos"?
Montaż radia CB to w zasadzie nic trudnego. Najpopularniejszym rozwiązaniem jest podłączenie go do gniazda zapalniczki (do większości urządzeń trzeba dokupić wtyk) i ustawienie na dachu anteny magnetycznej. W ten sposób zestaw można wprawdzie łatwo przenosić między autami, nigdy jednak nie uzyskamy idealnych warunków nadawania i odbioru. Każde radio zadziała znacznie lepiej, jeśli zasilanie doprowadzimy bezpośrednio z zacisków akumulatora (mniejsza podatność na zakłócenia pochodzące z instalacji samochodu), a antena, zamiast na magnesie, zostanie na stałe zamontowana w otworze w dachu lub na odpowiednim, solidnym uchwycie mającym kontakt z masą auta. W przypadku niektórych modeli anten różnice w osiągach między montażem stałym i na podstawie magnetycznej wynoszą nawet powyżej 50 proc.!

Bardzo ważna antena
Generalnie, im dłuższa antena, tym lepszy zasięg nadawania i odbioru. Do samochodów najczęściej stosuje się anteny na podstawach magnetycznych o długości promiennika od ok. 40 cm (np. President Florida, President Georgia) do ponad 2 m (np. President WA-27). Na najkrótszych realny zasięg komunikacji między dwoma "mobilami" to ok. 5 km (i to w sprzyjających warunkach). Osobom poruszającym się po aglomeracjach miejskich krótka antena powinna w zupełności wystarczyć. Nawet na ponad dwa razy dłuższy zasięg można liczyć, używając anten o długości ok. 1 metra (np. Hustler czy Wilson Little Wil). Stanowią one wygodny kompromis między osiągami i poręcznością – metrową antenę da się schować np. do bagażnika, z dłuższą będzie problem. Jeżeli komuś zależy na dobrych parametrach, powinien wybrać antenę typu ML-145 o długości ok. 1,5 metra (oferowane przez wszystkich liczących się producentów, cena od ok. 140 zł). Realny zasięg do ok. 15 km. Amatorzy łączności na dalszych dystansach powinni rozważyć zakup anten o długości ok. 2 m.

Uwaga! Długie anteny zapewniają często gorszy komfort – przez swoją długość zbierają znacznie więcej "śmieci" z eteru i radio bardziej szumi. Najtańsze anteny magnetyczne można kupić już za ok. 40 zł (np. popularny, choć niecieszący się dobrą opinią Midland 18-244). To raczej strata pieniędzy, bo przy ich użyciu łączność odbywa się najczęściej na zasadzie: "gdy cię widzę, to cię słyszę". To samo dotyczy znacznie droższych, krótkich anten, imitujących zwykłe anteny radiowe. Ich skuteczność jest dyskusyjna. Wbrew pozorom anteny nie są aż tak prostymi urządzeniami, na jakie wyglądają. Dlatego lepiej unikać tanich podróbek, które z oryginałem łączy jedynie wygląd. Opinie oraz testy efektywności anten można znaleźć m.in. w internecie, np. na www.cb-radio.pl

źródło: Auto Świat

Może Ci się również spodoba