Handel emisjami dwutlenku węgla jeszcze nie w Japonii

Japonia emituje gigantyczne ilości dwutlenku węgla do atmosfery. Tym większy zawód i rozczarowanie po informacji wycofania się jej z projektu.

Czy po klęsce w Stanach Zjednoczonych i Austrii, Unia Europejska odniesie w końcu zwycięstwo w sprawie CO2?

W grudniu tego roku odbył się szczyt Organizacji Narodów Zjednoczonych. W meksykańskim miasteczku Cancun, gdzie spotkali się uczestnicy szczytu, nie zapadły żadne zatwierdzone decyzje, dotyczące działań klimatycznych. Pech ciągnie się dalej.

Przyczyn rezygnacji, czy też miejmy nadzieję opóźnienia w realizacji programu dotyczącego handlu emisjami dwutlenku węgla w Japonii, jest kilka. Głos protestu rozbrzmiewał ze strony biznesmenów tak głośno, że w ubiegły wtorek, władze Japonii musiały im ustąpić. Ich główną bronią na drodze sprzeciwu, były roszczenia o zbyt rygorystyczne przepisy. Przepisy, które zagroziłyby ich interesom.

Według Partii Demokratycznej, program handlu emisjami byłby niebezpieczny dla kluczowych inwestycji w sektorach gospodarki.

Parlament Japonii otrzymał od rządu projekt ustawy. Według niej, Japonia dostałaby rok na opracowanie pola oraz zasad pod funkcjonowanie programu. Ubiegły wtorek przyniósł jednak kolejne zmiany. Do projektu ustawy zostaną wprowadzone poprawki.

O odłożeniu projektu handlu emisjami dwutlenku węgla, świadczą wyjaśnienia japońskiego ministra Koichiro Gemba ds. strategii kraju. On, który miał objąć czynności w celu zrewidowania polityki w zakresie ochrony środowiska, wypowiada słowa wymijające. Powiedział mianowicie, że projekt emisji wymaga dodatkowych analiz. Stwierdzenie to równa się odłożeniu projektu w ciemny kąt z niewygodnymi tematami.

Obawa nie zmniejsza się nawet po kolejnej wypowiedzi ministra, której celem było uspokojenie zwolenników programu. – Zmieniła się sytuacja międzynarodowa, a co za tym idzie także i nasza opinia o programie. (…) Nie porzucamy jednak naszych planów wprowadzenia programu handlu emisjami – podkreślał Gemba podczas konferencji prasowej zorganizowanej po wtorkowym spotkaniu z ministrami odpowiedzialnymi za sprawy klimatu.

Gdyby Japonia nie wycofała się z programu, jej wersja weszłaby w życie w 2013 roku. Minister Gemba uważa jednak, że limity proponowane przez Unię Europejską nie sprawdzą się w Japonii. Jeżeli unijny program zostanie przyjęty, jednym z decydujących głosów będzie opinia biznesmenów.

Ecoportal.com.pl, Milena Zawrotniak

Może Ci się również spodoba