Kryzys finansowy szansą na walkę z globalnym ociepleniem

glodW Niemczech sektor energii odnawialnej już generuje 240 mld dol. dochodu rocznie i daje pracę 250 tys. osób.     

    .   ZIEMIA ZATRUTE MIEJSCE?

   
.   Bądź zielony na Mikołajki! 

 

Możliwe, że do roku 2020 znajdzie w nim zatrudnienie więcej osób
niż w przemyśle samochodowym. Gdyby takie działania zostały powielone
przez dużą liczbę krajów, miałoby to istotny wpływ na zahamowanie zmian
klimatycznych – mówi Ban Ki-moon, sekretarz generalny ONZ

Zobacz powiekszenie

Fot. Markus Schreiber ASSOCIATED PRESS

Ban Ki Mun



Maciej
Kuźmicz: Polacy żyją w umiarkowanej strefie klimatycznej. Nie jesteśmy
narażeni na tsunami, nie ma u nas wysp, które mogłyby zostać zatopione.
Jednocześnie stale słyszymy o tym, że walka z globalnym ociepleniem
jest koniecznością. Czy może pan wyjaśnić, dlaczego także my powinniśmy
zajmować się zmianami klimatycznymi?

Ban Ki-moon: Zmiany
klimatyczne dotykają lub dotkną w przyszłości każdego kraju na świecie.
Polska nie jest wyjątkiem. Na przykład Gdańsk jako miasto portowe jest
zagrożony podniesieniem się poziomu morza, a wzrost temperatury na
terenie Polski i całej Europy Środkowej może doprowadzić do nasilenia
się okresów suszy, powodzi oraz ekstremalnych stanów pogodowych, a tym
samym wpłynąć negatywnie na produkcję rolną.

Kraje najsłabiej
rozwinięte i małe kraje wyspiarskie już w największym stopniu
doświadczają dotkliwych skutków zmian klimatycznych. Dlatego też
moralność i poczucie sprawiedliwości, a także historycznej
odpowiedzialności powinno skłaniać nas do działania.

Nauka
jednoznacznie pokazuje nam, że jeżeli chcemy uniknąć katastrofalnych
skutków zmian klimatycznych, musimy podjąć działania teraz i na szeroką
skalę. Mamy moralny obowiązek przestawić się na gospodarkę niskowęglową
[w Polsce 95 proc. energii elektrycznej produkowana jest w
elektrowniach węglowych] i pozostawić następnym pokoleniom planetę, na
której będzie się dało żyć.

Z czym da się porównać globalne ocieplenie i jego skutki dla światowej społeczności, gospodarki oraz kultury?


Ludzkość nie stała jeszcze przed tak wielkim wyzwaniem. Weźmy choćby
pod uwagę doniesienia Międzyrządowego Panelu ds. Zmian Klimatu przy ONZ
(IPCC). W ciągu ostatnich 10 tys. lat, a więc od czasu ostatniej epoki
lodowcowej, temperatura zwiększyła się nie więcej niż o dwa stopnie
Celsjusza. W ciągu ostatnich stu lat wzrost temperatury wyniósł pół
stopnia, ale przewiduje się, że do roku 2050 temperatura wzrośnie
przynajmniej o 1,5-2 stopnie. Odczujemy więc skutki zmian, które teraz
zachodzą w ciągu 50 lat, a dotychczas dokonywały się na przestrzeni 10
tys. lat!

Epoka przemysłowa to korzyści i udogodnienia dla
milionów ludzi, ale i nieustanny pęd do podnoszenia standardu życiowego
bez świadomości konsekwencji dla naszej planety. Teraz już to wiemy,
więc jeżeli zamierzamy lekkomyślnie postępować według dotychczasowych
schematów, powinniśmy mieć świadomość, że robimy to na własne ryzyko.

Sceptycy podają zawsze
ten sam argument: walka z globalnym ociepleniem jest kosztowna –
zarówno rozwój zielonych technologii, jak i ograniczanie emisji CO2.
Kto tak naprawdę powinien zapłacić za czystszy świat?


To prawda, że inwestycje w czystą energię kosztują. Jednocześnie
wiadomo, że koszt zaniechania działań na rzecz ochrony klimatu
przewyższy koszty, jakie poniesiemy, działając teraz. Międzynarodowa
Agencja Energii szacuje, że do roku 2030 około 26 bln dol. zostanie
zainwestowanych w sektor energetyczny. Inwestycje w krajach
rozwijających się będą stanowiły ponad połowę tej kwoty.

Jednocześnie
to właśnie w tych krajach występuje największy potencjał redukcji gazów
cieplarnianych, a więc ok. 70 proc. emisji, które można by zredukować
na całym świecie. Tak więc kraje rozwijające się wymagają wsparcia
krajów rozwiniętych zarówno w formie środków finansowych, jak i
transferu technologii. I to w takim tempie i zakresie, aby te
inwestycje już teraz wspierały ich zrównoważony rozwój.

W
nawiązaniu do programu antykryzysowego prezydenta USA Franklina Delano
Roosevelta w czasach Wielkiego Kryzysu z lat 30. postuluje pan
wprowadzenie dziś Zielonego Nowego Porządku (New Green Deal) –
polityki, która pozwoliłaby zarówno na pobudzenie wzrostu
gospodarczego, jak i zahamowanie zmian klimatycznych. Jak ma wyglądać
,Zielony Nowy Porządek?

– Kryzys finansowy jest
faktycznie szansą na reformę systemu finansowego i przestawienie
gospodarki – na taką, która byłaby przyjazna dla środowiska i oparta na
technologiach niskowęglowych. Potrzebny jest nam w tym celu właśnie
Zielony Nowy Porządek. To inwestycje w energooszczędne budownictwo, energię odnawialną, zrównoważony transport oraz zastosowanie takich instrumentów jak ekologiczna reforma fiskalna.

W
niektórych państwach to już się dzieje. W Chinach z pakietu pobudzenia
gospodarki o wartości 570 mld dol. ok. jednej trzeciej przeznaczono na
ochronę środowiska, poprawę efektywności energii oraz rozwój energii
odnawialnej! To przykład, który może zainspirować inne kraje.

Taka
polityka pozwoli na osiągnięcie czystego rozwoju gospodarczego z
potencjałem utworzenia milionów nowych miejsc pracy. Czysty przemysł
i czyste inwestycje już wykazały, że generują wysokie zyski i
długoterminowe korzyści przy zachowaniu wysokiej jakości! Dlatego
właśnie środki, które uruchomimy na walkę z globalnym ociepleniem, mogą
też pomóc w walce z kryzysem finansowym.

Z kolei zawirowania
na rynkach finansowych i spowolnienie gospodarcze nie są
usprawiedliwieniem dla tego, by nie walczyć z globalnym ociepleniem.
Powinny być postrzegane jako szansa na pokonanie kryzysu zarówno
finansowego, jak i klimatycznego.

Czy
są przykłady konkretnych projektów, które rzeczywiście przyczyniają się
do zahamowania globalnego ocieplenia, a które mogą być odwzorowywane i
powielane na całym świecie?

– Danii od roku 1980
udało się zwiększyć PKB o 78 proc. poprzez znaczące inwestycje w
zrównoważony rozwój przy jednoczesnym minimalnym wzroście konsumpcji
energii.

Od roku 2005 moce wytwórcze elektrowni wiatrowych w
Chinach rosły o ponad 100 proc. rocznie. Rządowa polityka rozwoju
źródeł energii odnawialnej zakłada, że do roku 2020 około 15 proc.
energii Państwa Środka będzie pochodziło z pozawęglowych źródeł
energii. Obecny rozwój sektora energii wiatrowej jest szybszy, niż
planowano, i Chiny mogą nawet przekroczyć zakładany cel.

W
Niemczech sektor energii odnawialnej już generuje 240 mld dol. dochodu
rocznie i daje pracę 250 tys. osób. Możliwe, że do roku 2020 znajdzie w
nim zatrudnienie więcej osób niż w przemyśle samochodowym. Gdyby takie
działania zostały powielone przez dużą liczbę krajów, miałoby to
istotny wpływ na zahamowanie zmian klimatycznych.

Co
ze Stanami Zjednoczonymi, które nie zdecydowały się włączyć we wspólne
inicjatywy na rzecz przeciwdziałania zmianom klimatycznym, takie jak
protokół z Kioto?

– USA być może nie ratyfikują
protokołu z Kioto, ale zawsze były i są aktywnym uczestnikiem konwencji
klimatycznej Narodów Zjednoczonych (UNFCCC). Z zadowoleniem przyjąłem
ostatnie wypowiedzi prezydenta elekta Obamy i nasze rozmowy o zmianie
podejścia Stanów Zjednoczonych do globalnego ocieplenia. Pozytywnie
oceniam fakt, że uważa on dalszy udział w negocjacjach w ramach
konwencji za priorytetowy i że chce zwiększyć efektywność energetyczną,
położyć większy nacisk na technologie przyjazne środowisku i rozwinąć w
swoim kraju system handlu uprawnieniami do emisji.

Cieszą mnie
też jego zapewnienia z ostatniego szczytu na temat globalnego
ocieplenia w Kalifornii, że USA zamierza zaangażować się czynnie w
rozmowy na temat zmian klimatycznych i mimo kryzysu finansowego
zrealizować do roku 2020 plan redukcji emisji do poziomu z roku 1990 i
ograniczyć emisję o dodatkowe 80 proc. do roku 2050.

Gotowość
Stanów Zjednoczonych do wzięcia na siebie roli przywódcy, czego
oczekuje od nich reszta świata, budzi nadzieję i będzie stanowiła
niezwykle istotny wkład w osiągnięcie skutecznego porozumienia
klimatycznego w 2009 r. w Kopenhadze.

Jakie
porozumienie związane z globalnym ociepleniem będzie wiarygodne i
skuteczne? Są obawy, że konferencje w Poznaniu i Kopenhadze przyniosą
rezultaty, które będą na tyle nieznaczące i mgliste, że nie doprowadzą
do poważnych zmian.

– Państwa biorące udział w
konferencji ONZ na temat zmian klimatycznych na Bali w 2007 r.
zobowiązały się do sfinalizowania porozumienia w sprawie klimatu w
Danii w 2009 r. Nie widzę oznak wycofania się rządów z tej obietnicy.
Wiarygodne i skuteczne porozumienie kopenhaskie to takie, które
uwzględni wszystkie założenia tzw. mapy drogowej z Bali. Czyli ambitne
cele redukcji emisji dwutlenku węgla w perspektywie średnioterminowej
dla krajów uprzemysłowionych zgodnie ze wskazaniami naukowców, dobry
program adaptacji do skutków zmian klimatycznych oraz ramy dla
zapewnienia środków finansowych i technologii, dzięki którym kraje
rozwijające się będą mogły podjąć odpowiednie działania.

Proces
ten musi być przygotowany w taki sposób, aby rządy zdążyły z
ratyfikacją porozumienia na początku 2012 r., kiedy to kończy się
pierwszy okres obowiązywania protokołu z Kioto. Wyzwaniem może być
uwzględnienie potrzeb wszystkich krajów, jednak kryzys klimatyczny, z
którym mamy do czynienia, wymaga ambitnych zamierzeń, abyśmy osiągnęli
znaczące porozumienie.

Źródło: Gazeta Wyborcza

 

 

 

Może Ci się również spodoba