Kwitnie handel CO2

Handel prawami do emisji dwutlenku węgla w ostatnich latach rósł lawinowo. Szacuje się, że rocznie osiąga już na świecie wartość 125 mld dolarów.

Na tę kwotę składają się obroty zarówno prawami do emisji europejskich firm w ramach unijnego systemu (ETS), jak i jednostki wydawane w ramach protokołu z Kioto (tzw. CER i ERU).

W Polsce limity emisji CO2 w ramach ETS ma 847 zakładów. Przedsiębiorstwa te aktywnie włączyły się w handel swoimi prawami i coraz częściej wykorzystują je do spekulacji giełdowych. – Od maja 2008 r., gdy rozpoczął się handel tzw. drugiego okresu ETS, do dziś ponad 144 mln uprawnień i jednostek Kioto zostało przekazanych pomiędzy rachunkami w kraju lub brało udział w transferach międzynarodowych – podaje Przemysław Jędrysiak, ekspert Krajowego Administratora Systemu Handlu do Emisji (KASHUE). Średnia cena praw do emisji 1 tony CO2 wynosi na giełdach ok. 13 euro. Oznacza to, że wartość handlu polskimi uprawnieniami sięgnęła prawie 1,9 mld euro.

Eksperci są przekonani, że tylko niewielka część handlu dotyczy rzeczywistej sprzedaży jednostek. Większość transakcji nie zależała od pokrywania niedoboru uprawnień albo sprzedaży nadwyżki emisji. Firmy za to aktywnie grały na instrumentach finansowych, jakie powstały wokół ETS. – Około połowy polskich przedsiębiorstw, które mają przydzielone uprawnienia do emisji CO2, aktywnie nimi obraca – ocenia Anna Hnydiuk, ekspert Sagacarbon.

Najwięksi gracze na rynku, np. Polska Grupa Energetyczna czy Tauron, mają własne departamenty wyspecjalizowane w handlu jednostkami emisji. Ale mniejsze firmy rzadko same zawierają transakcje na tym rynku, najczęściej korzystają z pośrednictwa firm, które są członkami europejskich giełd handlu prawami do emisji CO2, albo z usług brokera.

Najpopularniejszą transakcją, oprócz sprzedaży własnych praw do emisji, jest ich wymiana na CER – prawa do emisji pochodzące głównie z Chin. KASHUE zanotował do tej pory 574 takich transakcji na ponad 17 mln ton CO2. CER są tańsze od europejskich uprawnień o ok. 1,3 euro na rynku spot, na rynku terminowym jest to około 2 euro. Firmy mogą rozliczyć 10 proc. swojego rocznego limitu emisji w CER. Ponieważ limit jest przydzielany na pięć lat, to w ostatnim roku mogą pokryć CER nawet połowę własnych emisji. Przedsiębiorstwom, które mają niedobór uprawnień do emisji, opłaca się skorzystać z tańszych CER. Ale eksperci zachęcają, by wymiany EUA na CER dokonali wszyscy.

– CER, podobnie jak europejskie jednostki, będzie można także wykorzystać po 2012 r., gdy większość praw trzeba będzie kupować na aukcjach. Opłaca się więc już teraz oszczędzać prawa do emisji, bo następny okres będzie znacznie trudniejszy – mówi Wojciech Jaworski, szef KASHUE.

Instytucje finansowe oferują także kontrakty typu sell-buy back (repo) i opcje dla posiadaczy praw do emisji CO2. – W ofercie są nawet opcje połączone z rozliczaniem tran-sakcji po 2012 r., czyli w nowym okresie handlu emisjami – mówi Anna Hnydiuk.

Dodaje jednak, że na korzystanie z opcji decydują się najczęściej firmy, które mają do dyspozycji ponad 50 tys. jednostek. – Małe przedsiębiorstwa nie podejmują się zabezpieczania swoich pozycji poprzez produkty strukturyzowane – zaznacza.

Wojciech Jaworski przypomina, że wszystkie takie transakcje są obarczone ryzykiem.

Magdalena Kozmana

źródło: Rzeczpospolita, fot. www.sxc.hu
www.rp.pl

Może Ci się również spodoba