Najciekawsze osobowości świata rowerów

Niezależnie od pasji, jaką ma człowiek, każdy hobbysta znajdzie swój ideał czy autorytet w danej dziedzinie, którym będzie się inspirował i którego losy – o ile mowa o wciąż żyjącym ideale – będzie śledził z wypiekami na twarzy.

W świecie rowerów inspiracjami dla zawodowych rowerzystów są oczywiście zwycięzcy maratonów o światowej renomie, ale jeśli szukasz informacji o najciekawszych osobowościach związanych z jednośladami, warto się przyjrzeć także tym, którzy już odeszli, ale mieli swoje głośne i znaczące 5 minut w historii.

Jeden z twórców rowerów w historii, rowerzysta z misją wycieczki na rowerze dookoła świata i do dziś niewyjaśnione pytanie – czy Leonardo da Vinci planował zbudować pierwszy rower pod koniec XV wieku i czy możemy zaliczać go zatem do jednej z najciekawszych osobowości świata rowerów? Niewątpliwie w tym gronie trzeba wyróżnić pewnego Francuza, który na specjalnie skonstruowanym rowerze wyprzedził podczas wyścigu Ferrari – pisze ekspert udzielający porady rowerowe.

Rowerem dookoła świata w 78 dni

Dokładnie – w 78 dni, 14 godzin i 40 minut brytyjski rowerzysta Mark Beaumont objechał na rowerze świat. Z triumfem zakończył podróż swojego życia pod Łukiem Triumfalnym w Paryżu. Oczywiście inspiracją do podjęcia ogromnego wyzwania była powieść Juliusza Verne’a “W 80 dni dookoła świata” – Beaumont “napisał” własną wersję, spędzając czas nie przy papierze, lecz na rowerze – po kilkanaście godzin dziennie.

Pobicie rekordu zostało okraszone nie tylko potem i bólem mięśni, ale także walką z własną psychiką. Mimo że dla Beaumonta była to niejako powtórka z rozrywki, w 2008 roku bowiem objechał świat na rowerze w 195 dni, tegoroczne wyzwanie o wiele bardziej dało mu w kość. Beaumont pobił dotychczasowy rekord świata o 45 dni, a swój własny skrócił prawie trzykrotnie.

Niektórzy mogą powiedzieć, że Beaumont przecież nie miał aż tak źle – w końcu podróżował z sześcioosobową ekipą w kamperach, gotową mu w każdym momencie pomóc, czy to w przygotowaniu posiłku, czy pościeleniu łóżka, czy masażu zmęczonych mięśni – jednak one praktycznie nie miały czasu na regenerację podczas intensywnej jazdy. Mimo obecnego wsparcia fizycznego i psychicznego najważniejszą rozgrywkę Beaumont stoczył z samym sobą, nie raz płacząc na rowerze. Miejmy także na uwadze, że kampery jechały za rowerzystą – w przeciwnym wypadku mogłyby zostać uznane za nieakceptowalne wsparcie, które “ciągnie” rowerzystę za sobą.

Mark Beaumont wyruszył z Paryża, przejechał przez Rosję, odwiedził Mongolię i Chiny, podróżował przez jadowitą Australię, Nową Kanadę, przemierzył Stany Zjednoczone i powrócił do Europy – oczywiście przemieszczając się między kontynentami samolotem. Imponujący wyczyn – i z pewnością imponujące wspomnienia, w których wymieszana jest przeogromna satysfakcja i radość z poniesionymi trudnościami, z których teraz rekordzista może być dumny tak bardzo, że nie można tego wysłowić.

Niemiecki dandy horse

Za twórcę roweru i drezyny uważa się dzisiaj Karla Draisa, który jako mechanik stworzył rozmaite urządzenia napędzane siłą mięśni poprzez kręcenie korbą i kołowrotkiem. Jednym z nich był pierwszy rower – a właściwie jego ubogi pierwowzór z 1817 roku – z kierownicą, który był napędzany jak dzisiejsze rowerki biegowe dla dzieci, czyli za pomocą siły nóg.

Przełomem była możliwość skręcania na nim bez zsiadania z roweru. Jednoślad Draisa – w zależności od języka – był nazywany drezyną, welocypedem, a także dandy horse (dandy – z jęz. angielskiego fircyk, elegant, dandys, paniczyk), co może nam powiedzieć o tym, jak mogło być traktowane dzieło wynalazcy – jak wytworna fanaberia.

Drais na swoim dandysie przejechał za pierwszym razem ok. 8 kilometrów. Osiągnął zawrotną prędkość 15 km/h – pamiętajmy jednak, że pierwowzór roweru ważył aż 45 kilogramów – to więcej w porównaniu do współczesnej wagi nieekonomicznych rowerów elektrycznych, które ważą ok. 30 kg i nie są napędzane tylko siłą mięśni!

 W muzeum Heidelbergu w Niemczech znajduje się obecnie pierwowzór roweru z 1820 roku – można powiedzieć, że brak komfortu czuć już od samego patrzenia na ten relikt.

Ciekawostka – dzięki Draisowi możemy dziś zjeść pyszne spaghetti z mięsem, bowiem to właśnie on wynalazł maszynkę do mielenia mięsa.

Czy Leonardo da Vinci maczał palce w historii roweru?

Dopiero w II połowie XX wieku w notatkach Leonarda da Vinci (który żył gdy o rowerach damskich nikt jeszcze nie słyszał) znaleziono rysunek roweru. Gdybyśmy mieli go porównać do wynalazku Draisa z XIX wieku, stwierdzilibyśmy, że projekt był imponujący – miał dwa identyczne koła ze szprychami, pedały i łańcuch, kierownicę, mechanizm kołowy i zębatkę.

Jeden z kalifornijskich historyków twierdzi, że badał ten szkic wcześniej – już w 1961 roku – i wówczas miał nie mieć aż tylu elementów. Inna hipoteza głosi, że autorem szkicu miał być uczeń Leonarda. Faktem jest, że da Vinci stworzył napęd łańcuchowy – nie mógł tylko w praktyce zrealizować swojego pomysłu.

Rekordzista prędkości na rowerze… z napędem rakietowym

Podejmowano już wiele prób pobicia rekordu prędkości w jeździe na rowerze – zarówno na klasycznych, jak i wzbogacanych w aerodynamiczne osłony dla zmniejszenia oporów powietrza. I tak na przykład Fred Rompelberg rozpędził się na rowerze do 268,831 km/h w 1985 roku – jednak, po pierwsze, rozpędzał się, jadąc przyczepiony do samochodu, po drugie – chował się za wspomnianą osłoną aerodynamiczną.

Na podobną osłonę zdecydował się inny rowerzysta – w 2013 roku prędkość prawie 134 km/h osiągnął rowerzysta na totalnie zabudowanym jednośladzie – osłona przypominała spłaszczoną kapsułę.

Fantastyczna prędkość 333 km/h, niestety niedostępna zupełnie dla przeciętnego rowerzysty, została osiągnięta na rowerze z napędem rakietowym – Francois Gissy podczas wyścigu zostało wyprzedzone Ferrari. Nam pozostaje wyprzedzanie aut stojących w korkach… jednak to już jakiś powód do zadowolenia!

Na porady, np. jak wybrać rower dla dziecka, zapraszamy na stronę jaki-rower.pl.

 

Może Ci się również spodoba