Największy truciciel będzie chronił środowisko

Chiny, jeden z największych trucicieli środowiska naturalnego, planują wprowadzenie ekologicznego podatku.

Miałby on wymusić na przedsiębiorstwach takie rozwiązania, by produkcja
jak najmniej szkodziła ludziom i przyrodzie. Najwyższa pora – szacuje
się, że skażone powietrze i woda zabijają rocznie ponad 700 tysięcy
Chińczyków – czytamy w DZIENNIKU.

O zamiarze nałożenia na biznes nowego podatku poinformował w sobotę
wiceminister ochrony środowiska Pan Yue. "Powołaliśmy zespoły ekspertów
i naukowców, które zajmują się tą sprawą" – powiedział. Pod uwagę brane
są dwa rozwiązania: wysokość opłaty na rzecz fiskusa miałaby być
uzależniona od wielkości produkcji lub od wytworzonych trujących
substancji. Pan Yue nie chciał jednak ujawnić, do którego pomysłu
skłaniają się władze, jaka miałaby być wysokość "zielonego” podatku ani
nawet kiedy miałby on wejść w życie.

Można się spodziewać, że nastąpi to szybko, bo chińscy
komuniści nie mogą sobie pozwolić na dalsze ignorowanie wpływu
gwałtownego rozwoju gospodarczego na życie ludzi i stan przyrody.

Jeśli kraj nie zwróci się ku ekologii, padnie
ofiarą sukcesu ekonomicznego. Wprowadzenie podatku jest bolesne, ale
konieczne" – zgodnie uważają eksperci. Już teraz tylko jeden procent z
560 mln mieszkańców miast Państwa Środka oddycha powietrzem, które
według standardów Unii Europejskiej można uznać za czyste. Zatrucie
rzek jest tak ogromne, że połowa z ponad miliarda Chińczyków nie ma
dostępu do czystej wody pitnej. A z szacunków Światowej Organizacji
Zdrowia wynika, że skażone powietrze oraz woda powodują przedwczesną
śmierć ponad 700 tys. Chińczyków rocznie. 


Postępująca dewastacja środowiska naturalnego oraz lekceważenie
nawet własnych ekologicznych standardów, które są o wiele łagodniejsze
niż światowe, spowodowały już nawet protesty. O dziwo, władze – które z
reguły twardą ręką rozprawiają się z przejawami najmniejszego
niezadowolenia – w takich wypadkach nie wysyłają policji. Mieszkańców
wschodnich przedmieść Pekinu, którzy wyszli niedawno na ulice w
proteście przeciwko pobliskiemu wysypisku śmieci, przeproszono i
obiecano, że odpadki szybko znikną.

Do rozbudzenia w Chińczykach ekologicznej świadomości
przyczyniła się niedawna olimpiada, bo przed jej rozpoczęciem dużo
mówiono w mediach o skażeniu Chin, a władze stawały na głowie, by Pekin
i inne miasta stały się czystsze. I na efekty nie trzeba było długo
czekać – w najnowszym sondażu znanego amerykańskiego ośrodka Pew
zdecydowana większość mieszkańców Państwa Środka domaga się od rządu
skuteczniejszej walki z zanieczyszczeniem środowiska. Już rok temu
zniesiono ulgi podatkowe dla tych gałęzi przemysłu, które są
najbardziej energożerne, a teraz rząd zaczął współpracować z bankami
nad wprowadzeniem linii tanich kredytów, które promowałyby ekologicznie
czysty biznes. "Zachód zaczął myśleć o ekologii, gdy stał się bogaty.
My wciąż jesteśmy biednym krajem, ale nie mamy innego wyjścia" – uważa
Ren Yong, ekspert pekińskiego Centrum dla Środowiska i Ekonomii.


Piotr Czarnowski

 

Może Ci się również spodoba

Korzystając z naszej strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies. Więcej informacji tutaj . Zaktualizowaliśmy naszą politykę przetwarzania danych osobowych - RODO. Tutaj znajdziesz treść naszej nowej polityki a tutaj więcej informacji o Rodo