• Bez kategorii
  • 0

Nasza zima zła

Tegoroczna zima przez niektórych okrzyknięta już zimą stulecia daje się nam wyjątkowe we znaki. Jednak wbrew pozorom nie jest ona aż tak ekstremalna jak nam się wydaje.

Po prostu zdążyliśmy już odwyknąć od mroźnych i śnieżnych zim. Ostatnim razem w Polsce temperatura osiągała minus dwadzieścia kilka stopni zimą 2005/2006 roku. Jednak wtedy mrozy nie trwały tak długo jak w tym roku.

Tegoroczna zimę charakteryzuję długotrwałość utrzymujących się ujemnych temperatur. Taka sytuacja nie jest jednak niczym niezwykłym. Długotrwale utrzymujące się nad Europą Środkową mrozy zdarzają się co kilka lat na skutek specyficznych warunków atmosferycznych. Głównym sprawcą mrozów w tej części Europy jest Niż Skandynawski który zimą sprowadza w umiarkowane szerokości geograficzne mroźne i suche powietrze z wyższych szerokości geograficznych a jest to powietrze polarne a często nawet arktyczne. Taki układ nie zdarza się często, jednak jeśli już to zawsze towarzyszą mu silne mrozy. W tym roku NIż Skandynawski zalegał nad Europą Środkową wyjątkowo długo. Jest to zapewne spowodowane jego siłą, co oznacza prościej mówiąc że był to ośrodek baryczny tak potężny że blokował napływ nad Polskę i Europę Środkową cieplejszych mas z południa i południowego-zachodu.

Przyzwyczajeni do łagodnych zim nie jesteśmy w stanie uwierzyć że tegoroczna zima jest normalna. Szczególnie młodsze pokolenie nie pamięta minionych zim „stulecia”. Jak już wspominałam zimy stulecia w Polsce zdążają się co kilka, kilkadziesiąt lat. Dla przypomnienia najbardziej srogie zimy to zimy na przełomie lat: 1829/30, 1928/29, 1939/40, 1962/63, 1965/66, 1978/79, 1984/85, 1985/86, 1986/87, 1995/96, 2002/03, 2005/06.

Szczególnie słynna stała się zima z przełomu 1978/79 roku, kiedy to kraj sparaliżowały rekordowe opady śniegu. Śnieg zaczął sypać w noc sylwestrową, a maksimum opadów nastąpiło w styczniu. W efekcie w większości miast nie funkcjonowała komunikacja miejska, a ludzie poruszali się tunelami wykopanymi wśród kilku-dziesięciocentymetrowej warstwy śniegu. Zima ta miała wyjątkowo nieprzyjemne konsekwencje. Kraj został niemal sparaliżowany, pociągi miały rekordowe opóźnienia. Szyny pękały na tyle często, że do elektrociepłowni węgiel docierał sporadycznie, a ten którym ciepłownie miały w zapasie zamarzł na tak twardą bryłę, że nie nadawał się do załadunku do pieca. W efekcie w wielu mieszkaniach temperatura nie przekraczała 7- 9°C, podczas gdy na dworze temperatura nierzadko spadała poniżej -20°C. Do odśnieżania wojsko często używało czołgów. Równie sroga była zima w 1962/63 roku, kiedy to zamknięto większość szkół, teatrów i muzeów, a produkcja w fabrykach była znacznie ograniczona. Na porządku dziennym były kilkugodzinne przerwy w dostawach prądu, a sklepowe półki świeciły pustkami. Wszystko przez duże opady śniegu i kilkunastostopniowe mrozy.

Małgorzata Pietras

Więcej : http://www.mojeopinie.pl/zima_zla,3,1264940318

Może Ci się również spodoba