Polski nie stać na propozycje Brukseli

Możemy mieć kłopoty ze spełnieniem wymogów Brukseli proponowanych w ramach walki z globalnym ociepleniem.

         .  Kaucje za korzystanie z czystej energii 

 

Krajowa gospodarka jest w zbyt dużym stopniu uzależniona od energii z węgla
Rozmowa z Bernardem Błaszczykiem, wiceministrem środowiska ds. klimatycznych.

Rzeczpospolita:
Rząd pracuje nad stworzeniem koalicji blokującej unijny projekt
rozdziału praw do emisji dwutlenku węgla po 1 stycznia 2013 r. Co
będziemy blokować, a na co się zgodzimy? 

Bernard Błaszczyk: W pełni popieramy działania UE
na rzecz ochrony klimatu, ale uważamy, że proponowany pakiet dyrektyw
dotyczących poprawy efektywności energetycznej i odejścia od paliw
kopalnianych musi uwzględniać realia państw członkowskich. Wywiązanie
się przez Polskę ze stawianych w tych dokumentach wymogów będzie
trudne. Według Komisji Europejskiej od 2013 r. sektor energetyczny ma
kupować uprawnienia do emisji CO2 na aukcjach (dziś tona emisji to ok.
20 dolarów – red.). My proponujemy, by w 2013 r. elektrownie otrzymały
80 proc. limitów darmowych, a tylko pozostałe 20 proc. kupowały na
aukcjach. Chcemy, by bezpłatna pula była co roku zmniejszana, tak by w
2020 r. dojść do zera.

Czy jest szansa, że inne kraje się na to zgodzą?

W podobnej sytuacji jest wiele innych krajów, jak Estonia, Rumunia,
Bułgaria czy Grecja, które wytwarzają energię z węgla, choć idealnie
byłoby mieć poparcie wszystkich członków UE. We wrześniu w tej sprawie
spotka się Grupa Wyszehradzka. Trzeba pamiętać, że Polska ma wysoko
rozwinięte ciepłownictwo oparte na węglu. Gdy ta branża będzie kupować
całość limitów na aukcjach, energia cieplna natychmiast zdrożeje o
kilkadziesiąt procent. Efekt? Ludzie zrezygnują z centralnego
ogrzewania, ponownie uruchomią piece węglowe i zamiast ograniczenia
emisji CO2 będzie jeszcze więcej zanieczyszczeń.

Do 2020 r. Polska ma zwiększyć udział energii odnawialnej do 15 proc. Zdążymy?

Ze względu na ograniczone krajowe zasoby energetyki odnawialnej
będzie to trudne do osiągnięcia. Elementem decydującym jest
oszczędzanie energii – a w Polsce zużywamy jej średnio 2,5 razy więcej
niż pozostałe kraje UE. Jednak u nas rozwój źródeł odnawialnych jest za
wolny. Trzeba pomyśleć o zachętach do jego przyspieszenia. W
przygotowywanej polityce energetycznej, która powstanie do końca roku,
ma być pokaźny rozdział dotyczący właśnie źródeł odnawialnych i zachęt
do ich rozwoju (w poniedziałek Ministerstwo Gospodarki przedstawiło
założenia polityki energetycznej kraju do 2030 r. i przesłało je do
konsultacji społecznych – red. RZ).

Czy
rząd wykorzysta wreszcie możliwość sprzedaży nadwyżek praw do emisji
CO2, którą daje nam protokół z Kioto? Ich kupnem była zainteresowana
Japonia.

Jesteśmy daleko posunięci w rozmowach na ten temat. Na pewno w tym
roku chcemy wynegocjować i zamknąć z Japonią sprawę nadwyżek CO2.
Zwłaszcza że możemy uzyskać w ten sposób znaczące środki finansowe,
które można by przeznaczyć na inwestycje związane z ochroną środowiska
(szacuje się, że ze sprzedaży nadwyżek Polska mogłaby uzyskać 3 – 6 mld
euro – red.).

Czy
jest jakieś zagrożenie, że KE zakwestionuje nasz „Krajowy plan
rozdziału uprawnień” do emisji CO2, który został jej przedstawiony w
lipcu?

Myślę, że nie i że sprawa zostanie zamknięta do końca sierpnia. Rada
Ministrów przyjęła KPRU, ale premier bez notyfikacji KE nie może go
podpisać. Problemów nie przewiduję – zasadnicza część dokumentu
zawierająca przydziały dla kraju została przyjęta na podstawie decyzji
Komisji Europejskiej.

źródło: Rzeczpospolita

 

Może Ci się również spodoba