Rynek mleczarski w Polsce

Zmienia się sytuacja w rolnictwie, szczególnie w branży mleczarskiej. Zmieniają się też ceny, które mają bezpośredni wpływ na konsumentów.

* Żywność jest droga. Przez spekulantów
* Uważaj! To jedzenie może zabić


W 2010 r. wyraźnie poprawiła się kondycja finansowa polskiego mleczarstwa. Sprzedaż znacząco wzrosła o 15%, nastąpił też wzrost rentowności mleczarni. Prawie dwukrotnie zwiększyła się od 2004 r. wielkość dostaw mleka do mleczarni przypadająca na jednego producenta – ponad 53 tys. l mleka rocznie, chociaż w tym czasie liczba dostawców mleka zmniejszyła się o ponad połowę. Produkcja mleka wzrosła głównie na skutek zwiększonej wydajności krów przy malejącym pogłowiu.

Znacznie wolniej przebiegają procesy konsolidacji w przetwórstwie mleka. Liczba mleczarni (225) nie zmienia się, chociaż wolno maleje liczba zatrudnionych, a wartość sprzedaży rośnie (ok. 14%), co powoduje, że Polska jest dużym eksporterem mleka. Na eksport przeznaczamy ok. 21% sprzedaży. Ale też trzykrotnie wzrósł import (ok. 18%) – a ten staje się coraz poważniejszym konkurentem dla krajowej produkcji mleka.

Prezes OSM w Sierpcu – Grzegorz Gańko

Za ubiegły rok spółdzielnia mleczarska miała blisko 250 mln zł obrotu, a średnie obroty – wg danych GUS-u – wynoszą 126 mln zł. Czy to dużo? Zależy na jakiej arenie. Ważne jest to, że firma się rozwija. Spółdzielnia w Sierpcu w ciągu trzech lat podwoiła produkcję serów. Ale ten rozwój możliwy był m.in. dzięki funduszom z Unii Europejskiej – z 12 złożonych wniosków otrzymaliśmy ok. 20 mln zł dotacji. Rynek mleczarski w Polsce zmaga się z wieloma problemami. Uważam, że w procesie konsolidacyjnym małe firmy mleczarskie nie mają szans. Muszą się łączyć przynajmniej średnie firmy, bo inaczej znikną z rynku. Może to jest zbyt pesymistyczne, ale w ciągu pięciu, siedmiu lat będzie dużo zmian. Obecnie procesy konsolidacyjne spowalnia dobra koniunktura, dlatego trzeba patrzeć w przyszłość i pomyśleć, że nie zawsze będzie hossa, może zdarzyć się niestety bessa. Sieci dyskontowe konkurują między sobą stałością cen. Jeżeli umowę roczną (na kilkudziesięciu stronach plus aneksy) podpisaliśmy z dyskontem np. w maju ub.r., to ceny ustalone zostały w zupełnie innych relacjach, niż są obecnie, bo w tym czasie podwyżki cen mleka sięgnęły kilkunastu procent! Dyskont, konkurując z innym dyskontem, nie robi podwyżki, ale to wszystko odbywa się kosztem producenta. Oznacza to, że on musi do tego dopłacić.

BARBARA WOŹNIAK

www.Eurogospodarka.pl

Może Ci się również spodoba

Korzystając z naszej strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies. Więcej informacji tutaj . Zaktualizowaliśmy naszą politykę przetwarzania danych osobowych - RODO. Tutaj znajdziesz treść naszej nowej polityki a tutaj więcej informacji o Rodo