Rządowy projekt ustawy o OZE zablokuje rozwój odnawialnej energetyki w Polsce

Mamy do czynienia z fatalnym strategicznym błędem rządu, który wspiera wciąż technologie węglowe i atomowe. Można odnieść wrażenie, że polityka energetyczno-klimatyczna koalicji PO-PSL jest zakładnikiem państwowych monopolistów – koncernów energetycznych – powiedział Radosław Gawlik, przewodniczący Zielonych 2004.

Za nic mamy pakiet klimatyczny, politykę i dyrektywy UE dotyczące efektywności energetycznych i rozwoju OZE. To podcina szanse Polski na rozwój nowych technologii energetycznych i  miejsc pracy a także na korzystanie ze środków UE na te cele. Zieloni wzywają rząd do zmiany tej polityki – dodał Gawlik.

– Pełną odpowiedzialność polityczną za bałagan i opóźnienia inwestycyjne w energetyce odnawialnej w Polsce ponoszą premier Donald Tusk i wicepremier Waldemar Pawlak – tandem rządzący w Polsce od 2007 roku. W tym czasie rząd nie przygotował projektu ustawy o promocji OZE a przedstawiony obecnie dokument jest w zaproponowanym kształcie nie do przyjęcia i poważnie zagraża wycofaniem się inwestorów z powoli rozwijającego się rynku zielonej energii – powiedział Dariusz Szwed, członek Zarządu Zielonych. Jednocześnie obaj politycy koalicji PO-PSL są nieustannie zajęci programem jądrowym, na promocję którego w ostatnich tygodniach wyłożyli ponad 20 milionów złotych z naszych podatków mimo, że większość Polek i Polaków jest przeciwna „atomówce”, jednocześnie mocno wspierając rozwój energetyki odnawialnej. Nieodpowiedzialność premiera i wicepremiera-ministra gospodarki może nas kosztować czasowe zablokowanie unijnego wsparcia dla inwestycji w Polsce, eskalację konfliktów z unijnymi komisarzami porównywalną do „wojny” o Dolinę Rospudy przegranej przed sądami przez poprzedników z rządu PiSu a jednocześnie już powoduje hamowanie rozwoju nowoczesnego sektora zielonej gospodarki, który może przyczynić się do powstania setek tysięcy miejsc pracy, tak potrzebnych w Polsce – konieczne jest zbadanie w czyim interesie rząd podejmuje takie szkodliwe działania – konkludował Szwed. 

Stanowisko Zielonych 2004 do głównych założeń ustawy o odnawialnych źródłach energii (OZE) opublikowanej przez Ministerstwo Gospodarki 22.12.2011

W uzasadnieniu projektu Ustawy odnoszącym się też do Polityki energetycznej Polski do 2030r, znalazły się dobre stwierdzenia, takie jak: „Realizacja tego dokumentu umożliwi osiągnięcie zmian, które przygotują naszą gospodarkę i społeczeństwo do wyzwań nowej ery, w której energetyka w znaczącej mierze opierać się będzie na rozproszonej generacji wykorzystującej m.in. odnawialne źródła energii.”

Dostrzegamy jednak niezrozumiałą sprzeczność z powyższą deklaracją oraz dysproporcję wagi uchwalenia w ubiegłym roku trzech ustaw wspierających rozwój – niepotrzebnej krajowi i nie wymaganej wspólnotowymi zobowiązaniami energetyki jądrowej oraz braku ustawy o rozwoju sektora energetyki odnawialnej. To ostatnie jest niezbędne do realizacji prawnego zobowiązania Polski w myśl Dyrektywy 2009/28/WE wobec UE do osiągnięcia minimum 15 % udziału energii ze źródeł odnawialnych w końcowym zużyciu energii w 2020r.

Dokument Ministerstwa Gospodarki został opublikowany ponad rok po terminie, kiedy ustawa winna była już wejść w życie wraz ze wszystkimi aktami wykonawczymi. Projekt ten jest zaledwie dokumentem resortowym, a zatem po konsultacjach publicznych trafić musi ponownie do ministerstwa i do Rady Ministrów, a stamtąd do parlamentu. Szacując skromnie ok. roczną pracę nad projektem w rządzie i parlamencie oraz niezbędne vacatio legis, projekt wejdzie w życie najwcześniej w 2013r, czyli z 2 letnim opóźnieniem w stosunku do prawnie wiążących terminów określonych wymienioną dyrektywą UE. Mamy nadzieję, że podatnicy polscy nie będą ponosić kosztów unijnych kar wynikłych z tych opóźnień, chociaż istnieje duża obawa przed wstrzymaniem wszelkich dopłat unijnych dla inwestycji proekologicznych realizowanych w Polsce przed pełną transpozycją unijnych przepisów związanych z pakietem klimatyczno-energetycznym.

 

Główne postulaty Zielonych w stosunku do projektu:

 

    Wprowadzenie stabilnych reguł wsparcia finansowego sektora OZE

 

Ustawa, która zgodnie z dyrektywą winna się raczej nazywać ustawą o promocji OZE, niestety nie proponuje jasnych i stabilnych warunków ekonomicznych dla różnych rodzajów OZE. Zdjęty został mechanizm systemu wsparcia w oparciu o gwarantowany odbiór (za wyjątkiem źródeł mikro) i zakup energii generowanej ze źródeł odnawialnych po średniej cenie energii elektrycznej z poprzedniego roku oraz podtrzymany mechanizm zielonych certyfikatów z uwzględnieniem pewnej optymalizacji, której jak na razie jedynym efektem jest zdestabilizowanie istniejącego rynku nowych projektów OZE (głównie dużych projektów farm wiatrowych). Banki kredytujące te inwestycje są „przerażone” propozycjami projektu ustawy. Pogarszają one reguły finansowe i dochodowość OZE w porównaniu ze stanem aktualnie obowiązującym, a założenia wsparcia określanego na zupełnie innych zasadach niż dotąd, powodują utratę zaufania inwestora do państwa oraz obniżają wiarygodność inwestora wobec instytucji kredytujących. Ministerstwo dodatkowo proponuje wprowadzenie możliwości zmiany przychodów z zielonych certyfikatów poprzez publikację specjalnych współczynników korekcyjnych co 3 lata, obowiązujących przez 5 lat od ogłoszenia (?!) przy jednoczesnym braku jednoznacznego określenia zasad obowiązywania tych korekt (dla wszystkich inwestycji? tylko dla inwestycji nowo realizowanych?). Spowoduje to destabilizację reguł dotychczasowych i postawiło pod znakiem zapytania przygotowywane i planowane do finansowania projekty. Brak znajomości podstawowych wskaźników rentowności inwestycji praktycznie uniemożliwia jakiekolwiek długoterminowe kalkulacje. Ustawa nie może rujnować tych pozytywnych efektów, które istniały w obecnym systemie i winna przewidywać stosowne okresy przejściowe obejmujące prawa nabyte. Niedorzeczność rządowych propozycji powoduje, że naturalnie nasuwają się pytania, czy mamy do czynienia z celowymi działaniami, mającymi doprowadzić do spekulacyjnego obniżenia rynkowej wartości dużych projektów OZE, których wartość ponownie wzrośnie w momencie wycofania się z nich rządu w przyszłości.

Ministerstwo zaproponowało też współczynniki korekcyjne w oparciu o przedstawione przez siebie koszty różnych rodzajów OZE. Miarodajne wyliczenia tych kosztów niewątpliwie są potrzebne do proponowania poziomów wsparcia różnych rodzajów OZE. Jednak te, które pokazano w uzasadnieniu projektu kwestionowane są przez sektor OZE. Winny być one w sposób czytelny i transparentny obliczone oraz określone w ustawie.

Mechanizm obliczania ceny energii z OZE jest bardzo skomplikowany. Wg informacji pozyskanej z Polskiej Izby Gospodarczej Energii Odnawialnej, przy założeniu stałego współczynnika korekcyjnego w długoletniej perspektywie i przy gwałtownym wzroście cen energii, zaproponowany algorytm prowadzi do corocznego spadku przychodów dla źródeł, którym współczynnik korekcyjny zaproponowano powyżej 1, zaś do corocznego wzrostu w przypadku współczynnika poniżej 1. W efekcie już po kilku latach jednostkowy przychód dla wszystkich źródeł może zrównać się, co jest sprzeczne z zamierzeniem projektu ustawy do dywersyfikacji wsparcia dla poszczególnych rodzajów OZE.

Pojawia się pytanie, po co zatem taki projekt ustawy? O co w tym wszystkim chodzi? Jaki jest cel wprowadzenia dziś destabilizacji na rynku inwestycyjnym, kiedy Polska daleka jest od osiągnięcia przyjętego celu 15% OZE w 2020 roku?

Zieloni 2004 uważają system wsparcia finansowego za kluczowy w początkowej fazie rozwoju OZE. W nowej ustawie należy odejść od skomplikowanego systemu świadectw pochodzenia (certyfikatów) w kierunku prostego systemu opartego na stabilnej, i gwarantowanej cenie (feed-in), która będzie przewidywalna przez potencjalnego przedsiębiorcę lub obywatela – prosumenta realizującego inwestycję. System cen gwarantowanych zachęci w długoletniej perspektywie do zaangażowania swoich środków zarówno indywidualnych prosumentów, jak też komercyjne instytucje finansowe. Należy założyć, że ten system wsparcia będzie działał przez określony czas np. 25 lat, ceny będą korygowane np. co 5 lat (ale z zachowaniem praw nabytych), aby doprowadzić do sytuacji pełnej konkurencyjności różnych rodzajów OZE między sobą oraz z konwencjonalnymi źródłami energii.

Pojawia się tu oczywiście pytanie skąd na to środki? Na to pytanie też musi zdecydowanie odpowiedzieć w ustawie ten rząd, który dopuścił w ostatnich latach do transferów środków finansowych z zielonych certyfikatów, wspierając zbudowane jeszcze w czasach PRL-u, dawno już zamortyzowane i nieefektywne elektrownie węglowe współspalające biomasę oraz elektrownie wodne. W naszej opinii środki te w całości powinny być przeznaczone na rozwój nowoczesnej, efektywnej i rozproszonej energetyki odnawialnej. Roczny transfer na podtrzymywanie wielkoskalowej energetyki korporacyjnej z epoki Edwarda Gierka (węglowej i wodnej) wynosi obecnie połowę z 3 mld zł trafiających na rynek zielonej energii. To, co miało zachęcać do budowy nowych, odnawialnych i efektywnych mocy wytwórczych, wspiera niewydajne stare i wysłużone kotły węglowe i duże tamy na rzekach. Ustawa o OZE musi zapobiegać takim patologiom.

 

    Gwarantowany dostęp do sieci warunkiem demokratyzacji energetyki

 

Projekt rządowy został niestety napisany pod dyktando tradycyjnych przedsiębiorstw energetycznych. Wobec operatorów sieciowych stawia zbyt niskie wymagania w zakresie aktywnego przyłączania nowych źródeł OZE. Projektowana regulacja jest jednocześnie nieprzejrzysta dla niezależnych producentów energii i stawia wobec nich zbyt dużo wymagań natury formalno-prawnej, uzależniając ich nadmiernie od dobrej woli operatora. Efektem różnej siły rynkowej obu stron i tak rozłożonych obowiązków, projekt regulacji stwarza dziś niestety tylko pozory wsparcia. To rodzi także obawy, że w obecnej wersji ustawa otwierałby drogę do zachowań korupcjogennych.

 

Aby mechanizmy finansowe wsparcia mogły zadziałać ustawa winna wspierać zarówno dużych wytwórców nowych jednostek OZE, ale także inwestorów małych – tzw. mikroźródeł oraz energetycznych prosumentów. Działania takie wzmacniają udział społeczny i demokratyczną kontrolę społeczeństwa nad sektorem energetyki, który obecnie ma niedopuszczalnie mocną pozycję na zmonopolizowanym rynku. Zielona energetyka jest wciąż nieporównanie słabsza wobec potencjału finansowego i politycznego monopolu węglowych koncernów energetycznych w dostępie do sieci. Dostrzegamy pozytywnie chęć promocji mikroinstalacji poprzez wprowadzenie dla nich ceny gwarantowanej. Choć i tu pojawiają się pewne błędy. W ujęciu obecnych zapisów projektu ustawy pojawia się zagrożenie, że należna- obok ceny energii- opłata za świadectwo pochodzenia trafi do spółki obrotu energią a nie do właściciela mikroźródła.

Jesteśmy zdania, że w ustawie winny się znaleźć jasne i precyzyjne zapisy, że przyłączenie OZE do sieci jest gwarantowane przez energetyczną firmę przesyłową lub dystrybucyjną. Jeśli będą spełnione wszystkie ustawowe warunki dla instalacji OZE a nie zostanie ono w terminie przyłączone, właścicielowi sieci groziłaby opłata karna na rzecz wnioskodawcy o wydanie warunków przyłączenia w takiej wysokości, jakby energia z OZE była wyprodukowana i odbierana.

Ustawodawca musi dać wyraźny sygnał, że promuje odnawialne źródła i inwestorów także w relacjach z dużymi monopolistycznymi podmiotami (na wzór tego co udało się wprowadzić w ostatnich latach w telekomunikacji i zdemonopolizować ją z korzyścią dla konsumentów). Tylko takie zapisy pozwolą nam równać się konkurencyjnie z Niemcami, czy Danią, które zbudowały wiele fabryk produkujących urządzenia dla rynku OZE, tworząc setki tysięcy nowych miejsc pracy, wsparły powstanie milionów rozproszonych źródeł wykorzystujących OZE, w tym mikroźródła instalowane przez prosumentów, dzięki jasno określonej ścieżce wsparcia i demokratyzując dostęp do sieci.

 

3) Zakres ustawy

 

Projekt ustawy o OZE winien równoprawnie traktować rynki „zielonego” ciepła i „zielonej” energii elektrycznej i tworzyć optymalny mix energetyczny w zużyciu końcowym energii, zgodnie z duchem i literą dyrektywy 2009/28/WE. Oceniamy niestety, że projekt jednostronnie koncentruje się na tradycyjnie wytwarzanej energii elektrycznej z OZE oraz na energetycznym wykorzystaniu biomasy. Doświadczenia innych krajów m.in. Austrii wskazują, iż na rozwiniętym rynku energetycznym jedynie źródła OZE produkujące w skojarzeniu energię elektryczna i ciepło są trwale rentowne. Obawiamy się iż brak uwzględnienia w ustawie „ zielonego ciepła” prowadzić będzie do dalszej koncentracji na rynku technologii schyłkowych oraz do nadmiernego korzystania z odnawialnego ale ograniczonego zasobu jakim jest biomasa energetyczna.

 

Nie przekonuje nas zaproponowana w projekcie filozofia wsparcia OZE. Projekt ustawy – naszym i ekspertów zdaniem- nadmiernie koncentruje się na dopasowywaniu wysokości wsparcia dla każdej z wielu – słabo rozpoznanych przez resort – technologii OZE i ich odmian, a za mało na realnych barierach i zindywidualizowanych możliwościach działania różnych grup inwestorów i właścicieli instalacji OZE (o różnej wielkości i mocy). Projekt regulacji powinien być zaadresowany konkretnie do beneficjentów – inwestorów oraz zawierać adekwatny do ich możliwości inwestycyjnych system wsparcia, w szczególności do osób fizycznych – prosumentów, rolników, MŚP, przedsiębiorstw komunalnych, tradycyjnych przedsiębiorstw energetycznych. Wyrażamy obawę, że w efekcie koncentracji na technologiach a nie rozpoznaniu realnych możliwości nowych inwestorów wiele z proponowanych rozwiązań pozostanie martwych lub nie przyniesie oczekiwanych efektów.

 

Podsumowując projekt ustawy o odnawialnych źródłach energii w obecnym kształcie zablokuje a nie wesprze rozwój zielonej energetyki w Polsce, powstania setek tysięcy nowych miejsc pracy oraz rozwoju nowoczesnego sektora zielonej gospodarki. Zieloni oczekują wprowadzenia stosownych autopoprawek do rządowego projektu ustawy w ramach prac nad jego ostatecznym kształtem.

 

Rada Krajowa Zieloni 2004

Może Ci się również spodoba