Dieta Narodowa – sposób na życie

Jemy za szybko, za dużo i nie to co trzeba. Odbija się to nie tylko na naszej kondycji fizycznej, ale także na psychice. Jesteśmy apatyczni, przygnębieni i wiecznie zmęczeni. Coraz więcej Polaków choruje na otyłość. Czy Polska staje się krajem masowej nadwagi?

Dietetyczny
dramat zaczyna się od samego rana. Statystyczny Polak nie ma czasu na
porządne śniadanie. Jako przedstawiciele najbardziej niewyspanego
narodu Europy wolimy pospać kilka minut dłużej, niż zjeść odpowiednie
śniadanie. Badania pokazują, że ok. 50% dorosłych Polaków przystępuje
do pracy bez spożycia pierwszego posiłku.

Śniadanie to
najważniejszy posiłek dnia, mający dostarczyć nam siłę potrzebną na
najbardziej energochłonną część dnia. Dobre śniadanie powinno pokrywać
przynajmniej 20% dziennego zapotrzebowania na energię. A dla wielu
Polaków śniadanie to dwie kanapki z wędliną zjedzone w pośpiechu i
popite kawą, bez której poranny start jest niemożliwy. Efekt – po kilku
godzinach pracy czujemy się jak po nieprzespanej nocy.

Wielu w
tej sytuacji ratuje się drugim śniadaniem. Najczęściej to kanapki z
białego pieczywa lub słodycze – produkty, które dostarczają tzw.
pustych kalorii, czyli samej energii. Prowadzi to do niedoboru innych
ważnych elementów pożywienia, przede wszystkim witamin i składników
mineralnych, a w szczególności żelaza, wapnia i magnezu.

źródło: www.diet.com
 


Byle zjeść byle co

Potem
przychodzi pora na obiad. Typowy Kowalski je swój obiad albo „na
mieście”, albo czeka do powrotu do domu. Jedzenie poza domem często
oznacza posiłki w barach szybkiej obsługi. Zazwyczaj są to dania bogate
jedynie w tłuszcz. Często spożywamy te posiłki w pośpiechu, czasami
nawet na stojąco, co bardzo źle wpływa na ich trawienie.

Drugi
popularny zwyczaj żywieniowy to jedzenie obiadu po powrocie z pracy.
Często jest to późne popołudnie, co oznacza, że już niedługo na stole
pojawi się kolacja. Bliskie sąsiedztwo dwóch obfitych posiłków to
kolejny czynnik, który powoduje zaburzenia trawienia. Ale to nie
wszystko – ten wieczorny przesyt ujemnie wpływa na nasz sen. A
nazajutrz budzimy się niewyspani i koło się zamyka.

Według
dietetyków odżywiamy się nieracjonalnie. Oznacza to, że jeżeli celem
racjonalnego postępowania jest dobre zdrowie, to sposób, w jaki się
odżywiamy, zupełnie temu celowi nie służy. Przede wszystkim w diecie
przeciętnego Polaka brakuje sporej grupy ważnych składników. Jemy za
mało owoców, jarzyn i przyjmujemy za mało naturalnych witamin. W
naszych posiłkach za dużo jest tłuszczy i cukrów, co prowadzi z kolei
do otyłości. Brak podstawowych składników staje się przyczyną
podjadania, czyli uzupełniania niedoborów energii małymi przekąskami
między posiłkami. A zdrowiu to nie służy – gdy podjadamy, zaburzeniu
ulegają mechanizmy odczuwania apetytu, a deficyt energii uzupełniają
puste kalorie, które spożywamy jedząc cukierki, ciasteczka, batoniki i
inne łakocie.

Żarty się skończyły

Mało
zróżnicowana dieta, spożywane nieregularnie, często na szybko i w
stresie posiłki – taki sposób odżywiania to najszybsza droga do
zrujnowania sobie zdrowia. Według badań przeprowadzonych przez prof.
Barbarę Zahorską-Markiewicz, prezes Polskiego Towarzystwa Badań nad
Otyłością, już ponad połowa Polaków ma nadwagę, a jedna czwarta cierpi
na otyłość. Dla porównania – w krajach europejskich problem z nadwagą
ma średnio od 15-30% populacji.

– Epidemia otyłości narasta.
Szczególnie niepokoi szybkie pogarszanie się sytuacji u mężczyzn i
dzieci. O ile w przypadku kobiet odsetek otyłych od lat jest zbliżony,
a nawet nieco spada, to w przypadku mężczyzn wzrósł w ciągu ostatnich
20 lat dramatycznie. – komentuje wyniki badań prof. Zahorska.

Najbardziej
niepokojące są statystyki dotyczące dzieci. Według niektórych prognoz
odsetek dzieci z nadwagą przekroczy wkrótce 10%. Tę tendencję wzrostową
w dużej mierze zawdzięczamy wciąż silnie zakorzenionej w polskim
społeczeństwie tradycji nagradzania dzieci przy pomocy łakoci i
przekąsek, takich jak chipsy czy napoje gazowane. W ten sposób umysł
dziecka od najmłodszych lat kojarzy niezdrową żywność z sukcesem i
czymś, co daje przyjemność. Dlatego dziecko, chcąc poprawić sobie
samopoczucie, samo zaczyna „nagradzać” się słodyczami. A wyrobienie
sobie takiego nawyku to pierwszy krok do otyłości w dorosłym życiu.

Nieleczona
otyłość stanowi poważne zagrożenie dla życia i zdrowia. Osoby otyłe
częściej chorują na cukrzycę, nadciśnienie tętnicze i miażdżycę, która
w konsekwencji może doprowadzić do wczesnego zawału serca. Otyłość
dwukrotnie zwiększa zachorowalność na choroby nowotworowe układu
pokarmowego, sprzyja także rozwojowi bezpłodności i impotencji. Według
najnowszych badań prawie 40% Polaków umiera co roku na choroby
spowodowane złym sposobem odżywiania się.

Pogorszenie stanu zdrowia to najbardziej oczywista, jednak nie jedyna
konsekwencja źle zbilansowanej diety. Niedbałość w doborze spożywanych
produktów odbija się też silnie na psychice Polaków. Długotrwałe
stołowanie się w fast-foodach, gdzie serwowana jest wyłącznie wysoko
przetworzona żywność, skutkuje poważnym niedoborem witamin i składników
mineralnych. W rezultacie odczuwamy ciągłe zmęczenie, jesteśmy
apatyczni, często mamy złe samopoczucie. Później poprawiamy je sobie
zajadając się słodyczami lub pijąc alkohol, a to z kolei prowadzi do
problemów z utrzymaniem właściwej wagi.

 Zaklęty krąg

 

Nasza dieta narodowa (cz.2)

Wyniki
badań pokazują, że osobom odżywiającym się nieracjonalnie bardzo trudno
jest zmienić swoje nawyki żywieniowe, nawet jeśli są świadome grożących
im konsekwencji, bo brakuje im odpowiedniej motywacji i pewności
siebie. Wynika to z faktu, że postępującej nadwadze towarzyszy
stopniowe zmniejszanie poczucia własnej wartości, które z czasem może
nawet przerodzić się w depresję. Czynnikiem dodatkowo potęgującym ten
problem jest wszechobecny w mediach kult osób szczupłych, który
sprawia, że osoby o mniej idealnej figurze czują się w pewien sposób
wykluczone z życia społecznego. Statystyki dowodzą, że trudniej jest im
znaleźć pracę, chętniej też wyłączają się z życia zawodowego,
przechodząc na rentę lub wcześniejszą emeryturę. Część wstydzi się
swojego wyglądu do tego stopnia, że praktycznie przestaje wychodzić z
domu.

 

źródło: www.dziennik.pl

Dla wielu takich osób jedynym sposobem na doraźne
poprawienie sobie humoru staje się tzw. „zajadanie doła”. Potem
skutkuje to jeszcze poważniejszym pogorszeniem samopoczucia,
eliminowanym jeszcze większą porcją jedzenia. W ten sposób zaklęty krąg
się zamyka.

Dieta w pigułce

Odżywiamy się źle,
ale na szczęście jesteśmy tego świadomi. Stąd popularność suplementów
diety, czyli preparatów farmakologicznych zawierających składniki
odżywcze. Suplementy przybierają różne formy – od pastylek do płynów.
Rynek tych preparatów jest bardzo duży i chłonny – do ich zażywania
przyznaje się aż 75% badanych. Ankiety pokazują też sezonowość popytu.
Najwięcej suplementów kupujemy zimą, mniej wiosną i jesienią, najmniej
– w sezonie letnim.

Suplementy reklamowane są jako lek na całe
dietetyczne zło. W dużej mierze to prawda, ponieważ to łatwy sposób na
uzupełnienie wielu niedoborów. Istnieje jednak ryzyko ich
przedawkowania. Ryzyko tym większe, że wielu konsumentów zwraca uwagę
przede wszystkim na składniki suplementu, wcale nie interesując się ich
ilością. Oprócz tego stosowanie suplementów zwiększa ryzyko
zachorowania na niektóre choroby. Na przykład – palacze stosujący
preparaty częściej chorują na raka płuc, a przy chorobach nerek zbyt
duże dawki witaminy C mogą wpływać na występowanie kamieni.
Niebezpieczne jest także mieszanie „uzupełniaczy” z niektórymi lekami.

W zdrowym ciele zdrowy duch

Żeby
schudnąć trzeba mniej jeść, a więcej się ruszać – ten powtarzany jak
mantra przez specjalistów od żywienia truizm jest nam wszystkim
świetnie znany. Przynajmniej w teorii. Bo z praktyką jest już trochę
gorzej.

Jedynie 6% Polaków przyznaje się do aktywnego
uprawiania jakiegokolwiek sportu. Nasi sąsiedzi (Czesi, Niemcy) biją
nas pod tym względem na głowę. Tymczasem by zmniejszyć ryzyko
nadmiernego przybrania na wadze, wystarczy pół godziny aktywności
fizycznej dziennie. Warunek jest jeden – ćwiczenia muszą być regularne.

Na
szczęście świadomość Polaków w kwestiach zdrowego odżywiania
systematycznie wzrasta. W dużej mierze jest to zasługa licznie
powstających akcji promujących prawidłowe nawyki żywieniowe. Wzrasta
liczba portali internetowych poświęconych odchudzaniu, na których
specjaliści pomagają internautom w ułożeniu najwłaściwszej dla ich
potrzeb diety. Tematyka zdrowego odżywiania pojawia się coraz częściej
także w prasie i telewizji.

Rzeczywisty wpływ prowadzonych
obecnie akcji promocyjnych na zachowania żywieniowe Polaków będzie
można ocenić dopiero po upływie kilku lat. Pozostaje mieć nadzieję, że
do tego czasu Polska nie dołączy do niechlubnego grona krajów,
określanych potocznie jako „narody grubasów”. Bo póki co jest na
najlepszej ku temu drodze.

Tekst powstał we współpracy z Adrianem Stachowskim

 

 

Może Ci się również spodoba