Nasza gospodarka nabiera rozpędu

W końcówce ubiegłego roku Polska gospodarka wyraźnie przyspieszyła. Według informacji Głównego Urzędu Statystycznego, w czwartym kwartale wzrosła o 3,1 proc., nieznacznie mocniej, niż spodziewali się ekonomiści.

Tempo wzrostu gospodarczego wyraźnie przyspiesza. Po pierwszych trzech miesiącach ubiegłego roku wynosiło zaledwie 0,8 proc., w drugim kwartale było to już 1,1 proc., a w trzecim 1,7 proc. W ostatnich trzech miesiącach roku Produkt Krajowy Brutto zwiększył się o 3,1 proc. Ekonomiści spodziewali się wzrostu o 2,9-3 proc. Dobry wynik w końcu roku to głównie zasługa eksportu. Po słabym poprzednim okresie, pozytywny wpływ na wzrost gospodarczy miał też popyt krajowy. Okazuje się, że eksporterzy nieźle sobie radzą, mimo wyraźnego osłabienia gospodarek naszych kontrahentów. Konkurencyjności naszych wyrobów i usług nie nadszarpnęło też jak widać umocnienie się naszej waluty, prawdopodobnie odbiło się jednak niekorzystnie na rentowności firm. Złoty wciąż jest o wiele słabszy niż przez większą część 2008 roku. Dopiero pod koniec 2008 r. kurs euro dotarł do okolic 4 zł, czyli do poziomu zbliżonego do obecnego. Dalsze umacnianie się naszej waluty może w następnych miesiącach nieco pogarszać sytuację eksporterów. Ważne jest jednak, że sprzedaż za granicę nie załamała się zbyt mocno. Część krajów mocno cierpi z powodu załamania się eksportu.

Wciąż nie najlepiej jest z inwestycjami. Wartość nakładów na środki trwałe co prawda się zwiększyła, ale jedynie o 1,6 proc. Stopa inwestycji, czyli udział nakładów na środki trwałe w PKB, obniżyła się jednak z 30,8 do 29,1 proc. Na bardziej dynamiczny wzrost inwestycji trzeba będzie jeszcze trochę poczekać. Wówczas też powinna poprawić się sytuacja na rynku pracy. Do tego potrzeba jednak, by tempo wzrostu gospodarczego utrzymało się na poziomie podobnym, jak w ostatnim kwartale ubiegłego roku. Wszystko wskazuje, że są na to spore szanse. Niedawno Komisja Europejska podwyższyła z 1,8 do 2,6 proc. prognozę wzrostu gospodarczego Polski na ten rok. Większość przewidywań jest jednak znacznie bardziej optymistyczna. W 2010 roku można się spodziewać wzrostu o ponad 3 proc.

Roman Przasnyski
Główny Analityk Gold Finance

Powyższy tekst jest wyrazem osobistych opinii i poglądów autora i nie powinien być traktowany jako rekomendacja do podejmowania jakichkolwiek decyzji związanych z opisywaną tematyką. Jakiekolwiek decyzje podjęte na podstawie powyższego tekstu podejmowane są na własną odpowiedzialność.

Pochodzenie: http://www.goldfinance.pl

Może Ci się również spodoba