Polska energetyka odnawialna – dane są zatrważające!

Dane są zatrważające! – ostrzega Maciej Stryjecki, prezes Fundacji na
Rzecz Energetyki Zrównoważonej. – Pozostało nam aż i tylko 10 lat. Musimy oddawać w OZE średnio po 1000 MW mocy rocznie! 

      .  Energia odnawialna – perspektywy jutra

 

Więc, jeżeli w ciągu trzech lat oddaliśmy raptem 500 MW, to takie
przyspieszenie pokazuje skalę wyzwań. Bo jeżeli nawet do 2014 roku
będziemy budować 700-800 MW rocznie, to po 2014 roku będzie trzeba
każdego roku oddawać od 1800 do 3000 MW! Robiliśmy takie obliczenia
wcześniej, przekazywaliśmy ministerstwom. Czy to w ogóle ktoś bierze
pod uwagę? Przecież nie wystarczy namalować tabelkę i wpisać: tu chcemy
mieć tyle, tu tyle… – mówi Maciej Stryjecki.

Od wdrożenia systemu wsparcia energetyki odnawialnej minęły trzy lata i
w Polsce udało się wygenerować 500 MW nowych mocy dzięki temu
systemowi, a w Niemczech aż 6500 MW. taka jest mniej więcej różnica. A
z czego wynika?


– Zbudowaliśmy system całkowicie niespójny z ideami politycznymi, które
przyświecają kolejnym rządom – podaje jako główną przyczynę Maciej
Stryjecki. – Raz kluczową technologią ma być biomasa, teraz biogaz, a
de facto system, który stworzyliśmy powoduje, że jedyną opłacalną
technologią odnawialną w tej chwili jest energetyka wiatrowa.

– Pierwsza rzecz jaką należy zrobić, to poważnie się zastanowić i
ustalić co chcemy zrobić, i co jesteśmy w stanie zrobić, a potem do
tego dostosować system. – twierdzi Stryjecki. – Niestety nie myślimy o
procesie inwestycyjnym systemowo. Może się wydawać, że w
ministerstwach, w Sejmie, wszyscy zapomnieli, że tą energetykę
odnawialną tworzą przedsiębiorcy poprzez realizowanie inwestycji. I my
sobie tak tworzymy jakiś krajowy system i zupełnie nie patrzymy na to
jak wygląda cały proces inwestycyjny. Tymczasem przedsiębiorca
zajmujący się tą branżą wciąż znajduje jakieś "miny".

Zgłaszamy propozycje zmian i nawet jak już się uda przeprowadzić proces
legislacyjny, przekonać do tego, że te zmiany trzeba wprowadzić, mijają
co najmniej dwa lata. Nie koniec na tym. Wejście w życie nowej ustawy
powoduje znowu zamrożenie działań na rok, czy dwa lata. Bo urzędnicy
muszą się nauczyć, bo oni się boją, bo oczekują interpretacji… Mamy
takich przykładów setki. Teraz kolejny z nową ustawą o ocenach
oddziaływania na środowisko. Miała skrócić proces inwestycyjny, a go
wydłużyła – miała go usprawnić, a skomplikowała, bo urzędnicy nie mają
wytycznych – mówi prezes Fundacji na Rzecz Energetyki Zrównoważonej.

Są takie inicjatywy, które skróciłyby znacząco cały proces
przygotowania inwestycyjnego. – Jedną z nich jest zaliczenie inwestycji
OZE do inwestycji celu publicznego i takie przepisy są dyskutowane.
Czeka nas "tylko" długi proces legislacyjny… – dodaje Stryjecki.

 

 

wnp.pl

 

 

Może Ci się również spodoba