• Bez kategorii
  • 0

Znaczenie zieleni w mieście

Warunki miejskie nie sprzyjają rozwojowi roślinności. Można nawet stwierdzić, że do niedawna stawały się one dla roślin coraz bardziej niekorzystne. W Europie XVII wieku w miastach Francji i Niemiec rozpoczęto tworzyć tzw. promenady, czyli miejsca przeznaczone do wypoczynku.

Najpierw były to ogrody prywatne, ale wkrótce zainicjowano tworzenie takich miejsc w każdym większym mieście. W Niemczech powstawały nawet „parki ludowe”, zaplanowane jako tereny dla spotkań ludzi z różnych klas społecznych. Na tych terenach stawiano również pomniki i budowle, nawiązując do ważnych wydarzeń historycznych. Idea parku miejskiego powstała w wieku XIX w Wielkiej Brytanii.

Na ziemiach polskich pierwsze ogrody powstały najczęściej przy klasztorach, chociaż od czasów odrodzenia również zaczęto prześcigać się w ich tworzeniu wokół prywatnych rezydencji, jak zamki i pałace. Ambicje prywatnych właścicieli powodowały, że sadzono w nich z pomocą fachowych ogrodników ciekawe rośliny, często sprowadzane z krajów egzotycznych. Dopiero w XVII i XVIII wieku ogrody prywatne udostępniano szerszej publiczności.

Jako pierwszy założono Stary Park w Kaliszu (1798 r.). Jeszcze wcześniej mieszkańcom Warszawy udostępniono Ogród Saski i Ogród Krasińskich. W XIX w. polski lekarz, Henryk Jordan, chciał, aby na terenach zieleni miejskiej powstawały również warunki do odzyskiwania zdrowia fizycznego i psychicznego przez dzieci i młodzież. Na Błoniach w Krakowie utworzył Jordan ogród mieszczący basen, natryski, boiska sportowe i ścieżki zdrowia. Parki i ogrody miejskie są najczęściej ogólnodostępne(nie pobiera się za korzystanie z ich żadnych opłat).

Wiele historycznych parków objętych jest z powodów przyrodniczych i krajobrazowych ochroną konserwatorską. Dzisiaj powszechnie wiemy, że obecność w miastach roślin i całych terenów pokrytych roślinnością może odgrywać bardzo wielką i pozytywną rolę dla ludzi. Dlatego powinniśmy dbać o zapewnienie dobrych warunków rozwoju zieleni miejskiej.

Z grubsza można wyróżnić następujące jej funkcje:

1. Rola ochronna zieleni – w otoczeniu budynków mieszkalnych, zakładów pracy, budynków

usługowych (przedszkoli,szkół,innych placówek oświatowo – wychowawczych, budynków

związanych ze służbą zdrowia), szlaków komunikacyjnych (ścieżek, dróg, autostrad,

szlaków szynowych),

2. Rola specjalna – społeczna i kulturalna – w postaci roślin parków, zieleńców, ogrodów

(botaniczne, zoologiczne, przypałacowe, wokółmuzealne itp.), pomniki przyrody, zieleń

cmentarna.

Wyróżnia się w związku z tym szereg następujących kategorii zieleni miejskiej:

1.Otwarte tereny zieleni – parki, skwery, zieleńce, bulwary

Tereny te wyróżniają się następującymi cechami:

2. Zieleń towarzysząca konkretnym obiektom

Wyróżnia się tu następujące kategorie:

– zieleń towarzysząca zabudowie indywidualnej

Dzieli się ją na część dekoracyjną (zwykle od ulicy), wypoczynkową oraz

produkcyjno – gospodarczą (służącą do uprawy roślin).

– zieleń towarzysząca ogrodom dziecięcym

– zieleń towarzysząca obiektom usługowo-handlowym i przemysłowym.

Funkcje zieleni w mieście są wszystkim znane. Podstawową stanowi usuwanie dwutlenku węgla i produkcja tlenu. Nie jest to jakaś wydumana funkcja roślin. Jedno drzewo naprawdę wytwarza w ciągu letniej doby ilość tlenu wystarczającą dla kilku osób! Badania wykazały, że 10 metrowe drzewo (typowe liściaste miejskie drzewo alejowe) produkuje średnio 118 kg tlenu / rok. Oczywiście ilość ta jest wynikiem bilansu, czyli uwzględnia zarówno wytwarzanie tlenu, jak i jego wykorzystywanie podczas oddychania drzew. Dwutlenek węgla wbudowują krzewy i drzewa na trwale w drewno, czego nie są w stanie dokonać rośliny zielne, gdzie tkanki butwieją na zimę i wydzielają dwutlenek węgla jeszcze w tym samym, najdalej następnym roku.

Pojedynczy człowiek zużywa ok. 176 kg tlenu rocznie. Zieleń miejska pochłania zanieczyszczenia powietrza nie tylko zawieszone w atmosferze i dobrze widoczne, ale również nieprzyjemne zapachy, zastępując je przyjemniejszymi lub eliminując. Zdolność oczyszczania powietrza mają popularne rośliny doniczkowe, ale również drzewa oczyszczają miejskie powietrze głównie z amoniaku, dwumetylobenzenu i formaldehydu. Zieleń przyczynia się do chłodzenia. Duże, alejowe drzewo w czasie lata wyparowuje do 450 litrów wody dziennie (mniejsze ok. 250 l). Efektem jest ochłodzenie powietrza oraz jego nawilżenie, co w warunkach miejskich jest istotne. Z drugiej strony drzewa redukują prędkość wiatrów, przyczyniając się zimą do znanego powszechnie ograniczenia strat ciepła w miastach.

Drzewa i krzewy zatrzymują pyły znajdujące się w powietrzu, działają jak samoodnawiający się biologiczny filtr, czyszczony przez opady deszczu. Zieleń miejska wpływa na klimat. Wybetonowane i wyasfaltowane powierzchnie łatwo i szybko nagrzewają się nie zatrzymując wilgoci. Powietrze w mieście jest bardziej suche i cieplejsze niż gdzie indziej (średniorocznie o ok. 2° C). Stwierdzono, że już nad zwykłym trawnikiem przeciętna temperatura jest niższa w południe o około 10° C niż nad powierzchnią asfaltowaną. Dzienne wahania temperatury zależne są od obszaru zieleni: im większy obszar zieleni tym mniejsze nagrzewanie się tego terenu w stosunku do terenów betonowych. Podobnie rzecz się ma z wilgotnością. W czasie suchych dni wilgotność wzrasta w miarę posuwania się w głąb terenów zieleni. Nawet pojedyncze drzewo wytwarza swój niezastąpiony niczym mikroklimat, podnosząc w najbliższym otoczeniu wilgotność powietrza, obniżając temperaturę czy po prostu dając cień. Drzewa wydzielają pewne substancje, zwane fitoncydami, które wpływają na nasze samopoczucie a nawet zdrowie. Wiadomo, że dobrze odpoczywać „pod lipą” czy wśród innej zieleni. Drzewa iglaste wydzielają liczne olejki eteryczne, ułatwiające oddychanie i mające działania bakteriostatyczne czy nawet bakteriobójcze. Istnieją też rośliny niekorzystnie działające na nasze zdrowie, o czym doskonale wiedzą alergicy.

Niekiedy istnie konieczność usunięcia zasadzonych drzew. Istnieje określona procedura prawna towarzysząca takiemu działaniu. Pierwszym krokiem jest złożenie wniosku o zezwolenie na usunięcie drzewa z terenu nieruchomości, który należy złożyć do wójta gminy wiejskiej lub burmistrza czy prezydenta miasta w gminie miejskiej. Jeżeli natomiast nieruchomość wpisana jest do rejestru zabytków, takie wniosek należy złożyć do wojewódzkiego konserwatora zabytków. Jednak nie zawsze potrzebujemy zezwolenia, aby usunąć drzewo. Nie ma takiego obowiązku, jeśli chodzi o drzewa owocowe, drzewa rosnące na plantacjach lub drzewa młodsze niż 10 lat. Wyjątkiem są tu drzewa i krzewy, rosnące w granicach parku narodowego, rezerwatu przyrody lub na nieruchomości, wpisanej do rejestru zabytków. Otrzymane zezwolenie określa, jaką opłatę trzeba będzie uiścić za możliwość usunięcia drzewa. Wysokość opłaty jest uzależniona od gatunku, wieku oraz obwodu drzewa (obwód mierzony jest na wysokości 130 cm). Krzewy zaś są „wyceniane” na podstawie wielkości powierzchni, jaką zajmują. Zdarza się, że otrzymane zezwolenie co prawda pozwala usunąć drzewo, jednak pod warunkiem, że zostanie przesadzone w inne miejsce lub zastąpione innymi drzewami. Wtedy termin opłaty zostaje przesunięty o trzy lata. Jeśli po tym czasie oględziny wykażą, że przesadzone drzewo lub nowe (które należało zasadzić) przyjęły się, opłata zostaje umorzona. Jeśli drzewa się nie przyjęły z przyczyn od nas niezależnych, czyli w przypadku zdarzeń losowych takich jak np. susza lub powódź, opłata również zostanie umorzona. Jednak jeśli drzewa nie przyjęły się z winy posiadacza nieruchomości, a minie już termin trzech lat od daty otrzymania zezwolenia, wówczas trzeba uiścić odroczoną opłatę.

Pasy zieleni izolacyjnej zmniejszają w odczuwalny sposób poziom hałasu. Zieleń stanowi one barierę dźwiękochłonną i wiatrochronną. Łatwo zauważyć, że w parku lub na skwerze obsadzonym dużymi drzewami, nawet w czasie silnego wiatru jest zacisznie i spokojnie, hałas wszechobecnych samochodów nie jest tak dokuczliwy. Również ulice wysadzone szpalerami czy rzędami drzew odznaczają się mniejszą siłą wiatrów, niż ulice ich pozbawione. Największą zdolność tłumienia dźwięków mają jawory, lipy szerokolistne a najmniejszą brzozy wierzby i cisy. W tym miejscu przypomnę, że już natężenie dźwięku na poziomie 45-70 dB powoduje zmęczenie i ogólne wyczerpanie organizmu ludzkiego. Gęste i szerokie pasy drzew mają właściwości wiatrochronne. W wielu miastach niszczone są gatunki ruderalne (chwasty).Gatunki te są „biologicznie przystosowane” do miast. Wprawdzie zrozumiała jest chęć ich likwidacji, należy jednak pamiętać, że niektóre z nich, utrzymywane w ograniczonych ilościach, mogą być pożytecznie wykorzystane. Kwitną bowiem niemal przez cały sezon wegetacyjny, wydzielają przyjemne zapachy (np.wrotycz,piołun).Ciekawą i wartościową metodą wzbogacania zieleni miejskiej jest większe niż dotychczas stosowanie pnączy i żywopłotów. Pnącza zasłaniają stare, brzydkie elewacje, częściowo chronią ściany przed opadami, a także spełniają funkcję doskonałego termoizolatora, szczególnie w lecie dając pożądany cień. Żywopłoty pełnią rolę ozdobną i izolacyjną, chroniąc przed rozprzestrzenianiem się spalin samochodowych. Zmniejszają w ten sposób do 80% zanieczyszczenie gleb, pochodzące z pojazdów samochodowych. Zieleń miast jest również miejscem życia licznych gatunków zwierząt.

Wystarczy wspomnieć chociażby gnieżdżące wśród roślin i śpiewające przez całe lato ptaki, loty barwnych motyli oraz inne, spotykane tu owady. Oczywiste jest, że te i wiele pozostałych gatunków zwierząt wpływa na życie zieleni miejskiej. Ostatnio warunki, powstające w zadbanych zielenią miastach określa się jako „miejskie wyspy ciepła” i jest to zjawisko coraz bardziej znane. Polega na tym, że w obrębie miast jest cieplej, niż w okolicach wiejskich. Różnica ta wynika z oddziaływania na klimat miast – olbrzymich, betonowych i asfaltowych powierzchni, które w dzień intensywnie się nagrzewają, a w nocy oddają ciepło. Zjawisko to uważa się za niekorzystne dla zdrowia ludzi. Zjawisko „miejskiej wyspy ciepła” (UHI, z ang. – urban heat island) – które oznacza, że wśród zabudowy jest wyraźnie cieplej, niż poza miastem – występuje także w Warszawie. Efekt jest najsilniejszy tam, gdzie najmniej zieleni – informują naukowcy z PAN.

Z prowadzonych od dawna w różnych miastach na ziemi badań wynika, że na terenie zabudowanym temperatura powietrza jest wyższa, niż na terenach podmiejskich czy rolniczych. Różnice mogą sięgać nawet ponad 10o C; zjawisko nazywa się „miejską wyspą ciepła. Obszary zurbanizowane mają pewną właściwość. W ich obrębie występuje nadwyżka ogrzanego powietrza w stosunku do otoczenia, terenów naturalnych i rolniczych. Struktura miasta zakłóca normalną regulację wymiany ciepła między atmosferą, a podłożem. Przyczynia się do tego gęsta, wysoka zabudowa i duże powierzchnie z betonu czy asfaltu,

które za dnia pochłaniają ciepło, a w nocy je oddają.

Zjawisko miejskiej wyspy ciepła najbardziej daje o sobie znać latem, zwłaszcza nocą, ale i wczesnym porankiem oraz przedpołudniami. Właśnie wtedy powierzchnie nagrzane za dnia oddają ciepło, nagrzewając swoje otoczenie w stosunku do podmiejskich okolic. W ciągu dnia mechanizm ten traci na sile, gdy słońce nagrzewa wszystko jednakowo.

Zjawisko to odczuwają także warszawiacy, zwłaszcza ci z gęsto zabudowanych dzielnic i osiedli, na których brakuje zieleni. Z wieloletnich pomiarów wynika, że średnia różnica temperatur pomiędzy centrum Warszawy, a jej peryferiami wynosi ok. 2 st. C.

Mogłoby się wydawać, że podniesienie temperatury powietrza w mieście o 2 stopnie to niewiele. A jednak zwłaszcza w trakcie upałów każdy dodatkowy stopień męczy i obciąża. Organizmy mieszkańców tracą zdolność do regeneracji w ciągu nocy, kiedy normalnie powinny się nieco wychłodzić. Tymczasem w nocy bywa równie gorąco, jak za dnia. Może to niekorzystnie wpływać na zdrowie”. Z badań wynika, że wysokie temperatury otoczenia i przegrzanie organizmu źle znoszą zwłaszcza ludzie starsi, chorzy i małe dzieci. Statystyki pokazują, że może się zwiększać częstość hospitalizacji, gdyż takie warunki sprzyjają chorobom serca i układu krążenia. Zaostrzają też alergie oddechowe, gdyż w cieplejszych warunkach rośliny zaczynają wcześniej pylić i pylą bardziej intensywnie.

Podniesienie temperatur wewnątrz miasta odbija się nie tylko na zdrowiu mieszkańców, ale też oznacza koszty ekonomiczne (choćby dlatego, że wymaga użycia klimatyzacji), a nawet ekologiczne (klimatyzacja wielu budynków wymaga zużycia energii). Z efektem miejskiej wyspy ciepła można jednak walczyć. Najprościej – dzięki zieleni, która w odpowiednio dużych skupiskach łagodzi efekt i chłodząco oddziałuje na betonowe otoczenie.

Realny wpływ zieleni, a przede wszystkim drzew na otoczenie badali dr Magdalena Kuchcik z IG i PZ PAN i jej współpracownicy. Ocenili je mierząc dzienne i nocne temperatury oraz wilgotność powietrza w różnych punktach stolicy. Wyniki potwierdziły, że zjawisko miejskiej wyspy ciepła jest najbardziej intensywne w centrum, np. przy ul. Hożej czy Pańskiej, gdzie zieleń zajmuje zaledwie kilkanaście procent powierzchni osiedli, i gdzie różnice temperatur między dniem a nocą są najmniejsze. Do osiedli modelowych należy z kolei to przy ul. Bernardyńskiej, blisko Jeziorka Czerniakowskiego, zielone aż w 67 procentach (większość roślin posadzono tam ok. 40 lat temu).Osiedle to w dzień się nagrzewa, ale za to w nocy wychładza.

Okazuje się jednak, że „niektóre organizmy mogą się mieć znakomicie w miejskich warunkach – zauważają niektórzy fizjolodzy drzew. Ciepłe, letnie, miejskie noce – często męczące dla ludzi – dla drzew okazują się dobrodziejstwem. Pozwalają sprawniej prowadzić reakcje chemiczne, niezbędne do przebiegu fotosyntezy, która rusza wraz ze wschodem słońca. Wpływ miejskiego klimatu na drzewa naukowcy ocenili doświadczalnie. Wiosną 2007 i 2008 r. posadzono młode dęby czerwone w nowojorskim Central Parku i w innych punktach miasta, a także w okolicach podmiejskich i w górskiej głuszy. Wszystkie drzewka nawozili i co tydzień podlewali. Stwierdzili, że maksymalne temperatury dnia wokół sadzonek rosnących w mieście były średnio 2,4o C wyższe – niż na wsi. Różnica średnich temperatur nocy wynosiła około 4,6o C.

W badaniach od początku wiosny do sierpnia siewki z miast zyskały osiem razy więcej biomasy, niż ich odpowiedniki ze wsi (głównie wypuszczając więcej liści).Sprawdzono, czy na wzrost roślin wpływa wyłącznie temperatura powietrza (różna zależnie od krajobrazu).Naukowcy hodowali sadzonki również w laboratorium, tworząc tam warunki temperaturowe identyczne, w jakich rosły siewki z terenu. Z powodu zanieczyszczenia powietrza w miejskim powietrzu wzrasta również stężenie azotu i jego związków. To pierwiastek wchodzący w skład większości nawozów. Jego dostatek również może dobrze wpływać na rośliny miejskie. Najważniejsza jednak wydaje się temperatura. W Nowym Jorku na przykład rośnie około 5,2 mln drzew, trwa kampania związana z dalszym zadrzewianiem. „Miasta to specjalne miejsca. Mogłyby być laboratoriami pokazującymi, jak będzie wyglądał świat. To, jaki rodzaj drzew dobrze sobie radzi dziś, może sugerować, jakie drzewa będą się miały dobrze za kilka lat” mówi pewien amerykański ekolog lasu.

Ogródki działkowe w miastach pełnią dodatkową funkcję. Poprawiają one warunki zdrowotne ich właścicieli poprzez zachęcanie do stosowania ruchu podczas prac (kopanie, pielenie itp.).Główną motywacją posiadania ogródków działkowych jest chęć obcowania z przyrodą, zacieśnianie więzów rodzinnych i rekreacja na świeżym powietrzu, chociaż działka daje również możliwość korzystania z mało skażonej żywności – także i tańszej, bo własnej. Zieleń miejska stanowi często jedyny łącznik człowieka ze światem przyrody. Niepotrzebnie zieleń miejska zaspokajała raczej i nadal zaspokaja potrzeby estetyczne mieszkańców a w mniejszym stopniu zdrowotne.

Różnorodność zieleni miejskiej może być wykorzystywana do prowadzenia działalności dydaktycznej. Działania edukacyjne prowadzone są podczas zajęć szkolnych (zdarza się to coraz rzadziej), jak również w czasie samodzielnego zwiedzania ciekawych przyrodniczo terenów. Coraz częściej powstają w nich oznakowane ścieżki dydaktyczne. Dla wielu miejskich dzieci drzewa i krzewy miejskie są jedynym codziennym kontaktem z przyrodą. Dzięki różnorodności gatunków można uczyć dzieci ich rozpoznawania. Dzięki zieleni miejskiej istnieje też możliwość obserwacji ptaków i owadów oraz obserwacji przebiegu pór

roku. Zieleń miasta ma istotny wpływ na zdrowie psychiczne mieszkańców miast. Drzewa dają kontakt z przyrodą, obniżają poziom stresu (np. poprzez szum liści).Zieleń w mieście jest także miejscem występowania ptaków, a te również wyraźnie dodatnio wpływają na psychikę człowieka poprzez śpiew i możliwość częstej obserwacji zachowania. Właściwie dobrane gatunki i odmiany drzew podkreślają urodę architektury i dają mieszkańcom miast możliwość cieszenia oczu ładnym pokrojem, spektakularnym kwitnieniem, ciekawymi jesiennymi przebarwieniami. Dobrze skomponowane zestawienia roślin kształtują poczucie estetyki, szczególnie wśród najmłodszych i uwrażliwiają ich na problemy przyrody. Z niektórych badań holenderskich, powtórzonych na uniwersytecie w Chicago wynika, że sadzenie drzew wśród budownictwa wielorodzinnego obniża poziom agresji wśród mieszkańców o ok. 52%. Czyżby, więc „drzewa łagodziły obyczaje”? Istnieje rozbudowane prawodawstwo, które zapewnia rozwój terenów zielonych i utrudnia ich niszczenie. Jedną z form dewastacji zieleni, spotykaną ostatnio w naszych miastach, jest bezmyślne ogławianie koron drzew. Ogołocone w ten sposób z gałęzi i listowia drzewa nie spełniają w sposób pełny swoich ochronnych funkcji.

Niebezpieczne skutki dla roślin ma również zimowe posypywanie jezdni solą. Pojawiają się wówczas trudności rosnących w pobliżu roślin w pobieraniu wody z gleby. Zbyt duże zasolenie powoduje, że woda zawarta w glebie jest niedostępna dla roślin(gdy zasolenie ziemi jest wyższe niż 0,5%).Szczególnie szkodliwe jest zasolenie siedlisk przyulicznych i to zarówno, w postaci zasolenia gleby jak i w postaci aerozolu solnego. Z tej przyczyny przy ulicach polskich miast zamiera coraz więcej drzew. Jeśli nie zaprzestaniemy „solenia” jezdni, niedługo nie będziemy mieli drzew przy ulicach. Jest to zjawisko charakterystyczne właśnie dla naszego kraju. Obecnie sadzi się coraz więcej drzew tolerujących zasolenie i zanieczyszczenia, jest ich jednak niewiele. Głównie są to robinie, glediczje, jarząb szwedzki, głogi, klon polny i jego odmiany, niektóre gatunki i odmiany jesionów, grusze drobnoowocowe i odmiany gruszy pospolitej, wiśnia osobliwa w odmianie kulistej.

Szczegółowe badania wykazują, że drzewa (również te miejskie) wpływają na bezpieczeństwo poprzez wyznaczanie kierunku jazdy, osłanianie drogi przed słońcem i olśnieniem, powodowanym przez inne pojazdy, a ponadto przeciwdziałają znużeniu, urozmaicają drogę, przeciwdziałając zmęczeniu. Kierowcy jadący trasami zadrzewionymi poruszają się podświadomie wolniej. Wbrew wielokrotnie powtarzanym obiegowym opiniom to nie drzewa, a nadmierna prędkość powoduje wypadki. W innych krajach innych niż nasz, kolizji z drzewami jest mniej niż w Polsce. Dzieje się to nie dlatego, że jest mniej drzew przy drogach, ale dlatego, że tam częściej przestrzega się przepisów i lepszy jest stan dróg. W Niemczech wytyczane są trasy, które specjalnie wiodą alejami, to właśnie drzewa są największą atrakcją tych przejazdów. Tam gdzie są przy drogach drzewa powinny być znaki ograniczające prędkość jazdy i informujące o możliwość ewentualnej kolizji, a także urządzenia techniczne, osłaniające drzewa. Tylko wyjątkowo dla poprawienia bezpieczeństwa na drodze jest konieczne wycięcie drzew. Wadliwie prowadzona polityka przestrzenna w sprawie planowania zadrzewienia, zwłaszcza przyulicznych, w czasach powojennych powoduje obecnie duży problem. Posadzone po wojnie wzdłuż dróg i ulic szybko rosnące, krótkowieczne i kruche drzewa (topole, klony srebrzyste, wierzby) osiągające duże rozmiary, dziś dożywają kresu życia, stwarzając zagrożenie. Również intensyfikacja użytkowania dróg i stosowanie agresywnych środków do zimowej pielęgnacji dróg (np. nadużywanie soli) spowodowały, że niegdyś powszechnie sadzone lipy, dziś nie wytrzymują antropopresji. Zwyczaj sadzenia lip pozostał, co skutkuje drastycznym zmniejszaniem przeżywalności w miastach tych długowiecznych z natury drzew.

Ekonomiczne problemy troski o zieleń w mieście są bardziej złożone. Można zauważyć ich dodatnie i ujemne strony. Oto najważniejsze z argumentów kalkulacji:

1) Staranie o zieleń miejską powoduje znaczne koszty, bo o drzewa trzeba dbać. Regularna, przeprowadzana profesjonalnie pielęgnacja sporo kosztuje. Obserwując to, co się dzieje w tej materii w niektórych dużych miastach, można dojść do wniosku, że służby miejskie wolą rezygnację z pielęgnacji drzew na korzyść wycinania starych, zaniedbanych, chorujących egzemplarzy, co kilkanaście – kilkadziesiąt lat wprowadzają sadzenia nowych. Wychodzi to z pewnością taniej, lecz niesie ze sobą utratę korzyści płynących z posiadania w mieście dużych drzew.

2) Ocieniając ulice korony drzew chronią asfalt przed przegrzaniem, co wydłuża trwałość nawierzchni dróg z ok. 7 do ok. 20 lat. Daje to wymierną korzyść ekonomiczną oraz użytkową (ograniczenie remontów, a co za tym idzie mniejszą uciążliwości dla mieszkańców).

3) Wartość nieruchomości, w pobliżu, których zlokalizowane są drzewa i zadbana zieleń miejska, systematycznie wzrasta. Potencjalni nabywcy chętniej i szybciej zdecydują się na zakup nieruchomości wśród zieleni. Domy i mieszkania w pobliżu stref zieleni osiągają też z reguły wyższą cenę niż te, położone na betonowej pustyni. Jak wynika z niektórych badań ankietowych, ich respondenci są w stanie zapłacić więcej za nieruchomości usytuowane w pobliżu terenów zieleni miejskiej, 87% wierzy, że łatwy dostęp do parków i skwerów przekłada się na utrzymanie lepszych relacji międzyludzkich, 34 proc., wybierając miejsce zamieszkania, zwraca uwagę na bliskość obszarów zielonych. Podobnie, jak dla większości mieszkańców innych państw, także dla ponad połowy mieszkańców Polski parki są miejscem idealnym do spacerów i relaksu (46%), ucieczką od miejskiego stresu (36 %).

W niektórych europejskich miastach, takich jak Bruksela czy Hanower, tereny zielone zajmują nawet ponad 20% powierzchni. Dobrze byłoby żeby nasze, polskie, miasta też stale rozwijały obszary przeznaczone dla roślinności. Z powodów finansowych likwiduje się w wielu miejscowościach tereny zielone lub ziemie, które mogłyby stać się terenami zielonymi przeznacza się pod budowę mieszkań lub obiektów przemysłowych czy handlowych. Zapominamy często, że można tereny zielone organizować na terenach rekultywowanych.

Państwa Europy zachodniej coraz częściej przekształcają tereny poprzemysłowe w tereny zielone, odznaczające się często dużą różnorodnością gatunkową. W 2008 roku przekroczono historyczną barierę, kiedy to po raz pierwszy, więcej ludzi żyło w miastach, niż na terenach wiejskich. Przewiduje się, że około 2050 roku 6 miliardów ludzi, czyli 2/3 całej populacji świata, będzie mieszkać w wielkich metropoliach. Dlatego trzeba bardzo dbać o zieleń terenów miejskich.

 

Jerzy Wysokiński

ecoportal.com.pl

Może Ci się również spodoba