Wegetarianizm jest trendy?

Społeczny stereotyp wegetarianina zamknięty w głowie Kowalskiego jest dość krzywdzący dla wegetarian. Ukazuje on bowiem nadwrażliwego, słabowitego anemika, który dla wydumanych teorii umartwia swoje ciało na wzór średniowiecznych mnichów. Zarzut wycieńczenia organizmu, zarzucany wegetarianom, po raz pierwszy był formułowany już w Średniowieczu – w zakonnych regułach benedyktynów i franciszkanów.

Co prawda reguły te zalecały na co dzień jarską dietę jednakowoż odradzały ją w wypadkach osłabienia, choroby, wysiłku fizycznego czy podróży. Przekonanie o większej wartości odżywczej mięsa, a tym samym – w razie odmawiania go sobie – o osłabieniu organizmu, towarzyszyły zachodniej kulturze również później i pod koniec XIX wieku zyskały uzasadnienie naukowe.

Teorie żywieniowe

Rodząca się wtedy nauka doświadczalna wypracowała zręby tzw. teorii kaloryczno-białkowej, która na szczycie najlepszych dla człowieka pokarmów postawiła mięso. Justus Von Liebig, który pierwszy przeprowadził klasyfikację substancji odżywczych, promował, jako najbardziej optymalny, ekstrakt z wołowiny. Według niego był on idealny dla zachowania i odnawiania sił. W pewnym sensie raczkująca nauka XIX wieku uległa mitowi mięsa mającego swoje korzenie jeszcze w okresie animistycznym, kiedy to spożywanie zwierząt miało przenosić na konsumującego przymioty zwierząt takie jak niedźwiedzia siła, rączość łań itd. Oczywistością dla dziewiętnastowiecznego człowieka była teza, że mięso zabitych zwierząt, z racji podobnej do składu ludzkiego ciała budowy, tworzy nasze ciało w sposób najpełniejszy, jest łatwiej przyswajalne od roślin, a także daje mu witalność i siłę. Pogląd ten niesłusznie podzielany jest przez wiele osób również do dnia dzisiejszego.

Równoległym torem do teorii kaloryczno-białkowej rozwijał się wegetarianizm. W 1847 roku protestanci angielscy powołali do życia pierwsze na świecie Towarzystwo Wegetariańskie promujące jedynie roślinny sposób odżywiania. Z jednej strony byli więc ludzie, którzy kładli nacisk na obfite spożywanie mięsa, z drugiej – promujący pokarm roślinny. Konfrontacje pomiędzy nimi były nieuniknione, a wzajemna krytyka w krótkim czasie doprowadziła do wybuchu swoistej wojny na argumenty. Zarzut osłabienia był podstawowym wyzwaniem, z jakim musieli się zmierzyć wegetarianie i trzeba przyznać, że uporali się z nim dość szybko.

Sportowe organizacje wegetariańskie

W 1887 roku w Anglii wegetariańscy aktywiści powołują do życia Vegetarian Cycling Club. Był to złożony z samych jaroszy klub entuzjastów rekreacji rowerowej. W krótkim czasie krajoznawcze wycieczki przestały wystarczać jego członkom i cykliści skupieni w VCC zaczynają startować w zawodach sportowych. Pierwszy sukces pojawia się już w 1896 roku, kiedy Jim Parsley ustala rekord Anglii w wyścigu Catford Hill Climb. Natomiast w latach 1914-26 kolejny wegetarianin z VCC, George Olley, ustala 7 rekordów Wielkiej Brytanii. Z czasem angielscy wegetarianie spełniają się także w innych dyscyplinach sportu i nazwa klubu zostaje rozszerzona o przymiotnik – atletic, pod którą zresztą trwa do dziś grupując niejednokrotnie wybitne indywidualności sportowe.

Odmiennie od Anglików niemieccy wegetarianie upodobali sobie biegi oraz długodystansowe marsze piesze. W niedzielę 26 czerwca 1898 „Towarzystwo berlińskich turnerów” urządziło „wielki marsz wyścigowy” na dystansie 112,5 km, na którego pokonanie założono limit czasowy 18 godzin. Rano o godz. czwartej do walki przystąpiły 23 osoby. Pomiędzy nimi wystartowało także 8 wegetarian. Wieczorem na mecie pierwszych sześciu zawodników okazało się być zwolennikami diety roślinnej. Najlepszy czas, 14 godz. 11 min., osiągnął wegetarianin Karol Mann. Tylko jeden zawodnik z szeregu osób mięsożernych pokonał w całości ten dystans. W dodatku przybył kompletnie wycieńczony – dopiero pół godziny po ostatnim wegetarianinie. Wszyscy wegetarianie dla odmiany znieśli ten długotrwały wyścig bardzo dobrze.

Kondycja i wytrzymałość a dieta

Podobne pojedynki zdarzały się zresztą dość często na przełomie wieków. Czasem wygrywali je wegetarianie, a czasem osoby dopuszczające mięso w swoim menu. Jednak wygrane wegetarian sprawiły, że domniemany brak siły i anemiczność im przypisywana okazała się jedynie pomówieniem. Już w XIX wieku wegetarianie bez żadnych problemów rywalizowali z osobami jedzącymi mięso na bieżniach i stadionach udowadniając tym samym, że nazywanie ich „anemikami” jest kompletnie bezpodstawne i nie ma żadnego pokrycia w rzeczywistości.

Pierwsze badania konfrontujące wydolność wegetarian i osób jedzących mięso zostały przeprowadzone równie wcześnie. Jedne z bardziej znanych przeprowadził na uniwersytecie Yale Henry Russell Chittenden nazywany „ojcem amerykańskiej fizjologii”. W serii trzech doświadczeń, z których pierwsze przeprowadził na sobie i pracownikach uniwersytetu, drugie na ochotnikach – żołnierzach armii amerykańskiej, a trzecie na sportowcach, obniżał o połowę spożycie normy białka i ograniczał do minimum konsumpcję mięsa. Mimo to obserwował zwiększenie wydolności oraz zdolności do wysiłku zamiast oczekiwanej obniżki formy. Całość zawarł w opublikowanym w 1906 roku dziele „Nutrition Of Man”, ale kłopotliwa wymowa tych pionierskich badań została po początkowych protestach środowiska naukowego po prostu zignorowana i była znana dość wąskiemu środowisku specjalistów.

Fizjologia a sport

Dlaczego wegetariańscy sportowcy mogli z powodzeniem uczestniczyć w rywalizacji sportowej i osiągać wspaniałe wyniki chociaż wcale nie jedli mięsa? Stopniowy rozwój badań naukowych z zakresu fizjologii przyniosły wyjaśnienie zagadki. W 1926 roku Archibald Vivian Hill oraz Otto Meyerchof otrzymali wspólnie nagrodę Nobla za osiągnięcia z zakresu fizjologii mięśni, które wieńczyły dotychczasowe odkrycia. Okazało się, że bezpośrednim paliwem dla mięśni jest glukoza. W procesach energetycznych białko pełni poślednią rolę. Dużo większą pełnią tłuszcze, ale podstawowym źródłem energii są węglowodany, które w układzie pokarmowym są rozkładane na glukozę i potem magazynowane w organizmie w formie glikogenu. To właśnie pokarm roślinny obfituje w węglowodany. W mięsie nie ma ich wcale. Jedynym pokarmem pochodzenia zwierzęcego, w którym są węglowodany, jest mleko, a to tylko dlatego, że dająca je krowa żywi się trawą. W spożywanych pokarmach, jak się obecnie zaleca, powinno być od 60 do 70 proc. węglowodanów, 25 proc. tłuszczu i jedynie 15 proc. tak promowanego jeszcze nie tak dawno białka.

Paradoksalnie więc dieta wegetariańska okazała się bardziej energetyczna od diety z dużą ilością mięsa. Dowiedziono, że wysokowęglowodanowa dieta wegetariańska podnosi wytrzymałość sportowców o 300 proc., a konsumpcja przed zawodami pożywienia bogatego w węglowodany zwiększa zdolność do długotrwałego wysiłku.

Sportowcy i dieta wegetariańska

Obecnie dzięki wieloletnim badaniom dieta wegetariańska zyskała uznanie również w środowisku sportowym. Stosowana jest powszechnie podczas treningów i przed zawodami – nawet wśród zawodników spożywających mięso. Wielu z nich w pogoni za lepszymi wynikami zostaje nawet wegetarianami. Tak było np. z Martiną Nawratilową, tenisistką, 9-krotną zwyciężczynią Wimbledonu, której trener zabraniał jeść mięso przed zawodami, aż została w końcu wegetarianką. Tak było ze sprinterem Carlem Lewisem, który został weganinem eliminując ze swojej diety oprócz mięsa także nabiał. Wegetarianizm jest stosowany również w kulturystyce, sporcie, w którym mit mięsa wydaje się niepodważalny. Wegetarianinem był ceniony przez Schwarzennegera Bill Perl – Mister America z 1953 roku i 5-krotny Mister Universum, zawodnik zaliczany do Panteonu Sław w kulturystyce.

Obecnie dieta wegetariańska doczekała się uznania Komitetu Olimpijskiego, który opublikował w 1997 roku w „Olympic Coach Magazine” raport Międzynarodowego Centrum Diety Sportowej. Głosi on, że „Bez względu na to, czy dana osoba jest początkującym czy światowej klasy sportowcem, bycie wegetarianinem nie pomniejsza jej naturalnego talentu czy formy sportowej. Już w starożytnych Igrzyskach Olimpijskich greccy sportowcy trenowali będąc na diecie wegetariańskiej, prezentując zadziwiające zdolności podczas konkurencji lekkoatletycznych”.

autor: Kornel Jaskólski, vege.pl, fot. JupiterImages/EAST NEWS

Może Ci się również spodoba